Kazania
         Adoracje
         I Komunia
         Poezja

         Cytaty

         O mnie
         Kontakt

"Deum et animam scire cupio. Nihilne plus? Nihil omnino". -  "Boga chcę poznać i duszę. Czy nic więcej? Absolutnie nic więcej" (Św. Augustyn)

   
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

***

 

Adoracja młodzieży                                            Tarnowiec, dnia  2.03.2003

 

Nabożeństwo 40 - sto godzinne

 

Pieśń „Przyjdę do Was w moim Duchu” – „Idzie mój Pan”

 

Ani ojciec ani matka,

Tylko Ty,

i... ta nieskończona pustka jeszcze do wypełnienia.

Ojcze daj mi wspomnienia,

wspomnienie, które nie są tylko płaczem.

Abym mógł przyjąć świetliste nitki miłości,

którymi jedną łzę łączysz z drugą.

Daj mi uśmiech, Ojcze mój i Matko,

Radość bycia dzieckiem

Dźwięczny uśmiech, który rozchodzi się w powietrze

Daj mi wspomnienia, które byłyby światłem

Proszę Cię,

daj mi wspomnienie, że Ty byłeś wtedy,

gdy byłeś ukryty za twardym murem lęku.

Uzdolnij mnie do kontemplowania Cię w mojej przeszłości.

                                                                                   

                                                                        (w tle zaczyna grać muzyka)

 <JEZUS>

Mój Umiłowany!

Długo czekałem na ten moment, tak bardzo chciałem spotkać się z Tobą, porozmawiać, lecz przede wszystkim... posłuchać Cię.

 Jestem dla Ciebie.

Jestem Twój i cieszę się Tobą

Tak po prostu cieszę się Tobą!

Podczas ciszy adoracji jestem cały „nastawiony na Ciebie”.

Chcę Cię słuchać, możesz czuć się całkiem swobodnie...

Zależy mi na Tobie, na Twoim życiu – ono ma ogromny sens.

Ja Cię kocham i przyjmuję całe Twoje życie, zgadzam się na nie.

Ono jest dobre nawet w tych momentach, gdy było Ci tak ciężko, gdy miałeś wszystkiego dość!

Wszystko ma sens, pamiętam o każdym Twoim cierpieniu i pragnieniu bycia kochanym, pragnieniu bycia zrozumianym, cenionym...

Wiem o wszystkim i jestem przy Tobie nieustannie.

Możesz mi powiedzieć o wszystkim, ja jeden nigdy się nie obrażę.

Ja jeden zawsze mam czas i wszystkie Twoje sprawy są dla mnie ważne. Nie bój się – zaufaj mi, ja Cię nie zawiodę.

Spróbuj mi teraz powiedzieć o wszystkich Twoich sprawach – tak jak umiesz ... o Twoim niepokoju, bólu, smutku, poczuciu winy, o tym z czym nie możesz sobie poradzić.

Ja to zrozumiem i dodam Ci sił, bo Cię KOCHAM, i nigdy nie przestanę kochać!

Twój oddany przyjaciel
JEZUS

(chwila cisz

Jakże trudno jest nam zaufać – uwierzyć, w pełni oddać się temu co najważniejsze, najważniejsze a zarazem najprostsze.

Jak trudno jest Ci uwierzyć – uwierzyć bezgranicznie, nie zadając żadnego pytania.

Ale jakie to jest piękne... wtulić się w Ciebie

Słuchać Cię w tej milczącej Hostii.

I powtarzać sobie, że chcę tylko Ciebie, by Twoje skrzydła otuliły mnie, abyś szedł przy mnie, tak blisko bym czuł ciepło Twoich dłoni, Twego serca.

A przecież wystarczy tylko dać się kochać!

 

  To oczekiwanie ...

Dlaczego trzeba tak wiele czasu,

By odkryć Twoją miłość,

Do której przyzwyczajasz mnie w cierpliwości?

Boże, kim jesteś?

 

Pieśń „Mój Zbawiciel”

 

„Panie jakże wielu jest tych, którzy mnie trapią,

Jak wielu przeciw mnie powstaje!

Wielu jest tych co mówią o mnie:

«Nie ma dla niego zbawienia w Bogu»

A jednak Panie, Ty jesteś dla mnie tarczą

Tyś chwałą moją i Ty mi głowę podnosisz.

Wołam swym głosem do Pana

On odpowiada ze świętej swej góry.

 

Kładę się, zasypiam i znowu się budzę

Bo Pan mnie podtrzymuje

Nie lękam się tysięcy ludu,

Choć przeciw mnie dokoła się ustawiają.

 

Powstań o Panie! Ocal mnie mój Boże!

Bo uderzyłeś w szczękę wszystkich moich wrogów i wyłamałeś zęby grzeszników.

Od Pana pochodzi Zbawienie.

Błogosławieństwo Twoje nad narodem Twoim”

/Psalm 3/

(chwila ciszy)

 

I nastąpi wielokrotny wybuch, kiedy przybędziesz

Czarne i zimne niebo wypełnią ognie.

Zasłona zostanie rozdarta,

Kiedy przybędziesz.

Poczuję się tak bardzo małym,

że nie ufałem Tobie,

aby Cię oczekiwać.

Jeszcze jestem tutaj,

a Ty przybędziesz.

Tak,

znajdziesz mnie kiedy przybędziesz!

 

Pieśń „Jezus najwyższe imię”

 

(w tle zaczyna grać gitara)

                       

            Człowieku!

Jestem Twoim mostem ponad wzburzoną falę,

Jestem Twoim codziennym chlebem,

i Twoim okryciem w chłodny dzień.

Jestem Twoim najlepszym przyjacielem,

który Cię nigdy nie opuszcza,

i za, którego gotów jestem oddać życie.

Jestem Twoją pociechą i nadzieję, bez której

zginą byś niechybnie.

Nigdy nie cofam swojej pomocnej dłoni

 i nigdy nie zaprzestanę kochać...

Dziś czekam, aby odrodzić się w Twoim zatwardziałym sercu – Tylko Ty możesz otworzyć mi drzwi Twego serca!

                                                                                                 Na zawsze Twój

JEZUS.

 Nie potrzebuję szukać Cię gdzie indziej.

Jesteś tutaj

w tym milczeniu

w tym bezsensie

Jesteś tutaj

misteryjna i cicha Obecność.

 

Opowiedz mi o tym

czego jeszcze nie znam

mów strumieniami

leśnych potoków,

szumem liści,

zapachem trawy,

przemawiaj spokojnie,

spokój niech ukołysze do snu,

głuche powiewy ciszy,

blaski, klejnoty

a kiedy fale

twego głosu

staną się gładkim lustrem milczenia

śpiewaj tę pieśń

bez końca.

  

Nieprzenikniona dobroć,

Miłosierdzie bez granic,

przechodzi poza czas,

przekracza przestrzeń.

O Boska sprawiedliwości,

z drżeniem oczekujesz ostatniego grzesznika,

by móc przebaczyć.

Czymże jest człowiek, że o nim pamiętasz?

Aż do ostatnich chwil nadziei

nadal pokładasz ufność w człowieku

Ale czymże jest człowiek?

Jaka tajemnica jest we mnie, której nie mogę uznać?

Jaką godność mi ofiarujesz?

Poprzez rany nasze nędzy

Ty nas kochasz.

Jakie może być trudne uznanie tego.

Przekracza naszą skończoność.

  

Historia ludzi,

piasek unoszony wiatrem.

Plany, myśli, konstrukcje

zostawiają tylko czas iluzji.

Tylko Twoje dzieła Boże

Pozostają na zawsze

Tylko Twoje działanie,

pozornie banalne

nie ginie.

Tylko Twoje działanie

malowane kolorami dobroci i życia

ono zostaje.

Zostaje na zawsze.

 

Pieśń „Przeogromna ziemio”

  

Pomyśl – czy naprawdę odnalazłeś sens swojego życia?

Czy masz na to czas?

Czy to wszystko ma sens?

Czy nie łatwiej byłoby wsłuchać się w ciszę... – tam usłyszeć głos

Kogoś kto naprawdę Cię kocha.

A może nie potrafisz już słyszeć ciszy, może ona Ci przeszkadza. Może świat dla Ciebie staje się bezsensowny?

Może Ty czujesz się bezwartościowy i niepotrzebny?

A czy nie lepiej byłoby wsłuchać się w ciszę...?

 

Tylko wobec Twojego Misterium uspokaja się niepokój mojego serca.

To zamieszkane Misterium zawiera wszystkie odpowiedzi.

I chociaż nie jestem w stanie ich odkryć,

Wiem, że tam są

I czuję się tak bezsilnie.

Ale tylko Ty umiesz przywrócić mi to...

delikatne światło nadziei, które uspokaja strach.

I wszystko staje się milczeniem, wyrzeczenie się uzyskania ludzkich odpowiedzi

... i spojrzeniem skierowanym poza.

 
Pieśń
Osoby proponowane:
Do śpiewu - Grzegorz , Danuta, Joanna
Do czytania - Jakub, Anna, Anna, Joanna, Mateusz

 

Do góry

 

***

ADORACJA NA WIELKI CZWARTEK DLA MŁODZIEŻY

Śpiew : Wielbić Pana chcę...

Panie Jezu obecny tak realnie i prawdziwie wśród nas pod postacią Chleba .Klęcząc przed oddaję Ci najgłębszą cześć dziękczynienie i uwielbienie za to co przed chwilą się dokonało . Jeszcze brzmią nam w uszach słowa które wypowiedziałeś do swoich Apostołów; pierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje, za was wydane ....Bierzcie i pijcie ,tojest moja Krew za grzechy wylana.... A potem ...To czyńcie na moją pamiątkę.... Boże ...Ojcze...Oto wielka Tajemnica naszej wiary, tak wielka ,że trudno ją pojąć, trudno ją zrozumieć...Dlatego chylimy nasze głowy w pokornym uwielbieniu i adoracji...! w tej chwili pragniemy Ci podziękować za tę ogromną Tajemnicę Twojej miłości.

Będziemy powtarzać; Bądź uwielbiony o Chryste...

-  za tajemnice ostatniej wieczerzy ...

-  za Sakrament Eucharystii...

- za każdą Mszę Świętą....

- za Twoją nieustanną obecność wśród nas... za każdą Komunię Świętą...

-  za ustanowienie sakramentu kapłaństwa...

- za tylu wspaniałych kapłanów którzy z miłością i poświęceniem sprawują pamiątkę naszego odkupienia

- za naszego Księdza Proboszcza....

- za tych kapłanów przez których prowadzisz nas do Ojca ...

za wszystkich misjonarzy którzy z dala od swojej Ojczyzny głoszą orędzie miłości...

Śpiew : Niech będzie chwała i cześć i uwielbienie....

Panie Jezu podczas Ostatniej wieczerzy kiedy miałeś zasiąść do stołu uczyniłeś coś co zebranych tam apostołów przyprawiło o zdumienie .Pismo święte mówi ,że gdy z nastaniem wieczoru wiedząc ,źe nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie do końca ich umiłował ....Wstał od wieczerzy i złożył szaty . A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał .Potem nalał wody do miednicy . i zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem którym był przepasany ....A kiedy umył im nogi ,przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole ,rzekł do nich ;Czy rozumiecie co wam uczyniłem ?Wy mnie nazywacie nauczycielem i Panem i dobrze mówicie bo nim jestem .Jeżeli więc ja Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi to i wyście powinni sobie umywać nawzajem nogi .Dałem wam bowiem przykład ,abyście i wy tak czynili jak Ja wam uczyniłem. PRZYKAZANIE NOWE DAJĘ WAM ABYŚCIE SIĘ WZAJEMNIE MIŁOWALI JAK JA WAS UMIŁOWAŁEM....

Czy można bardziej miłować niż On ?

Nikt nie ma większej miłości od tej gdy ktoś oddaje życie za przyjaciół swoich....

A On oddał życie za nas gdyśmy jeszcze byli nieprzyjaciółmi Jego...

Wpatrując się w mękę Zbawiciela uczmy się miłości ,minuta po minucie , godzina po godzinie,dzień po dniu .Trudna to nauka i wyjątkowa szkoła...Bo Jezus Nauczyciel nigdy nie stawia ocen niedostatecznych ,ale dla każdego ma czas nad każdym się pochyla, każdemu z osobna chce wytłumaczyć ,że kochać to znaczy powstawać nawet z najcięższych upadków ,że miłować to znaczy służyć, że nigdy nie jest za późno...że bliźni to On właśnie i że każda nawet najmniejsza ofiara ma sens.

Śpiew: Ciągle zaczynam od nowa ....

- za to ,że nie pamiętam w życiu codziennym o miłości ...PRZEBACZ MI PANIE .

-  za to ,że żyję tak jakby Ciebie nie było ..

-  za to, że ustami wyznaję ,że Cię kocham, ale w sercu wołam ukrzyżuj Go ... za to ,że w potrzebujących nie widzę Ciebie .... za to ,że krzywdzę słabszych ...

- za to ,że widzę źdźbło w oku swego brata a belki we własnym nie dostrzegam ...

- za to ,że wzgardziłem Twój ą miłością.....

A teraz Panie gdy dokonałeś Wielkiego dzieła w wieczerniku .przyszedł czas aby się wypełniło pismo dlatego opuszczasz wieczernik i idziesz do ogrodu Oliwnego aby się modlić...Zachęcałeś apostołów by modlili się i czuwali wraz z Tobą ale oni zasnęli ze smutku Jednej godziny nie mogli czuwać z Tobą. A Ty sam pozostając doświadczyłeś samotności i trwogi konania ,gdy dusza Twoja smutna była aż do śmierci. Doświadczając opuszczenia i samotności, ogarniałeś sercem wszystkich, którzy przyjdą, a więc każdego z nas.

Dzisiaj gromadzimy się przed Tobą , aby swoją modlitwą miłością i obecnością  wypełnić Twoją  samotność  przeżywaną w  dzień przed męką . U boga nie ma czasu , więc zawsze możemy być przy Tobie na każdym etapie Twego życia i męki .Chcemy dzisiaj rozważać Twoją ofiarę i nasz  w niej udział . Udziel nam  Jezu , Twojego Ducha Świętego , aby On modlił się w naszych sercach .Aby otworzył dusze nasze na Twoje światło

Śpiew : O Ty co mieszkasz sam...

Twoja ofiara i męka ,Panie nie ograniczają się do krzyżowej drogi i śmierci na Golgocie ,ale rozciągają się na całe Twoje życie . W Getsemani Twoja męka dochodzi do szczytu bo koncentruje się w niej ofiara wszystkich lat od Twoich narodzin ,aż do śmierci ,która Cię czeka jutro .30 lat ciszy Nazaretu i 3 lata nauczania ,cudów uzdrowień i wskrzeszeń. To codzienne dawanie siebie - ofiara modlitwy, umęczenia, gdy nawet na posiłek i sen nie miałeś czasu, to nie podoba się faryzeuszom i uczonym w piśmie

Panie - i ja nie chcę mieć udziału w tej ofierze . Ale przyjmij moje dawanie siebie ludziom .Przyjmij moje wysiłki dzielenia się doświadczeniem i bogactwem, które pozwoliłeś mi zdobyć .Naucz mnie pokory bym umiał jak Ty dawać cicho bez szukania swojej chwały .Ofiaruję Ci Panie trud moich rąk , zmęczenie, codzienny wysiłek ciała i umysłu .Niech będą miłą dla Ciebie ofiarą składaną w jedności z Twoją jedyną zbawczą ofiarą jako okup za nasze grzechy.

Śpiew:

Jezus będzie konał aż do skończenia świata ; nie wolno nam odpoczywać przez ten czas -powiedział Pascal.

Panie Jezu oblany krwawym potem, udręczony i pogodzony z wolą Boga chcę wejść z Tobą w sferę słabości i cierpienia , bólu ofiary i krzyża, ale chcę być z Tobą ,bo Cię kocham , bo jesteś moim Bogiem i Panem , bo umiłowałeś mnie i cierpiałeś dla mnie i za mnie .Dlatego nad całym moim życiem rozciągam Twoje słowa z Ogrodu Oliwnego : „Nie moja wola ale Twoja niech się stanie „. Boję się ale chcę trwać chcę być z Tobą ,chcę zostać z Tobą w Getsemani skoro Ty pocisz się Krwawym potem .Przyjmij Jezu umęczony, moją samotność mój lęk moje wewnętrzne zmaganie , moją walkę o Twoje miejsce w moim sercu .

Śpiew;

„On się obarczył naszym cierpieniem ,0n dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca

uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego .

lecz On był przybity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy .

Spadła nań chłosta zbawienna dla nas,

A w Jego ranach jest nasze zdrowie .

Wszyscyśmy pobłądzili jak owce ,każdy z nas obrócił się ku własnej drodze,

A Pan zwalił na niego winy nas wszystkich .

Dręczono Go, lecz sam dał się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich .

Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją;

Tak On nie otworzył ust swoich . Po udręce i sądzie został usunięty ;

A kto się przejmuje Jego losem .Tak !

Zgładzono Go z krainy żyjących .

Za grzechy mego ludu został zabity na śmierć .

Grób mu wyznaczono między bezbożnymi

I w śmierci był na równi z bogaczem - chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy..

Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem .Jeśli On wyda swe życie na Ofiarę za

grzechy, a wola Pańska spełni się przez Niego .

Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci.

Zacny mój sługa usprawiedliwi wielu , ich nieprawości On sam dźwigać będzie .

Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy , i posiądzie możnych jako zdobycz,

Za to ,że siebie na śmierć ofiarował i policzony został między przestępców.

A On poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami.

/chwila ciszy /

Umiłowawszy swoich ,do końca ich umiłowałeś, Panie . Oddałeś swoje życie jako Ofiarę przebłagalną za każdego człowieka, bez wyjątku . Panie naucz mnie ofiary, napełnij moje serce duchem gorliwości i oddania, by niepodzielnie oddać się Tobie .Chcę dawać coraz więcej i lepiej .Daj mi łaskę, bym każde cierpienie i trud, doświadczenie i próbę, niezrozumienie i osamotnienie zamieniał w swoim sercu na dar ofiarny i składał nieustannie na ołtarzu gdzie w każdym czasie uobecnia się Najświętsza Ofiara . Ty umarłeś za mnie ,aja z kolei oddaję Ci moją istotę ,aby w zjednoczeniu z Tobą i Twoją ofiarą przyczyniać się do zbawienia świata .

Ofiaruję Ci Panie, siebie,  modląc się żarliwie i serdecznie ....

- za wieczny niepowrót zmarłych,

- za konających bezsilność , za smutek niezrozumianych, za beznadziejnie proszących,

-  za słabych , bitych ,gnębionych,

- za tych co usnąć nie mogą za tych co śmierci się boją, za wszystkich mieszkańców świata

- za ich kłopoty i frasunki, troski przykrości, zmartwienia

- za niepokoje i bóle tęsknoty i niepowodzenia,

-  za każde drgnienie najmniejsze co nie jest szczęściem i radością.

Śpiew:

Boże Ojcze wszechmogący, przyjmij nieskończoną ofiarę Twojego Syna za życie świata a w niej zanurzoną kroplę mojej ofiary ...

Trójco Przenajświętsza Ojcze ,Synu i uchu Święty - cześć najgłębszą Ci oddaję i ofiaruję Ci najdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego , obecne na wszystkich ołtarzach całej ziemi -jako zadośćuczynienie za wszystkie grzechy i zbrodnie, zniewagi i świętokradztwa i obojętności, którymi ludzie nieustannie obrażają Twój boski majestat i zasmucaj ą Niepokalane Serce Maryi. Przez zasługi Najsłodszego serca Jezusowego i Jego dziewiczej Matki najpokomiej błagam o miłosierdzie, ratunek i łaskę nawrócenia dla biednych grzeszników

Śpiew: Koronka do Bożego miłosierdzia „.

Do góry

 

***

 

ADORACJA DLA MŁODZIEŻY NA WIELKI PIĄTEK 2002 R.

 Śpiew ; Upadnij na kolana.......

 Król wszechświata, Jedyny władca nieba i ziemi, ukrył blask majestatu  Swojej chwały i stanął jako zwyczajny człowiek na palestyńskiej ziemi.

Publicznie wyznał, że jest Królem i że jego królestwo nie jest z tego świata. Ludzie Mu jednak nie uwierzyli. Koniecznie chcieli, by objawił swą moc jako władca tego świata, a gdy się im to  nie udało, postanowili Go wyśmiać i wykpić. Zamiast berła włożyli w Jego ręce trzcinę. Zamiast złotej korony – cierniem zraniono Mu głowę. Zamiast purpurowej szaty – łachman żołnierski narzucono na Jego ubiczowane plecy, zamiast tronu krzyż, a w miejsce asysty dwu łotrów.

 

„A lud stał i patrzył”....

 

Był przybity do krzyża. Korona opasywała Jego głowę. Wielkie ciernie wbijały się głęboko. Jego oblicze pokryte krwią i potem. Oczy, chociaż bardzo spuchnięte i zalane krwią, były jeszcze otwarte i patrzyły na ziemię. Na całym poranionym ciele widać było ślady uderzeń, które w niektórych miejscach powyrywały kawałki ciała i skóry. Krew spływała z głowy i z innych ran. Wargi były fioletowe, a usta spragnione.

 

Chwila ciszy.

 

„ Dręczono Go, lecz sam dał się gnębić,

Nawet nie otworzył ust swoich.

 Jak baranek na rzeź prowadzony,

Jak owca niema wobec strzygących ją......

Zacny mój sługa usprawiedliwi wielu,

Ich nieprawości On sam dźwigać będzie.

Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy

I posiądzie możnych jako zdobycz,

Za to, że siebie na śmierć ofiarował

I policzony został między przestępców.

A On poniósł grzechy wielu

I oręduje za przestępcami”

 

Pomimo tak nieludzkich cierpień z całej Jego postaci emanuje głęboki pokój i majestat.

 

Śpiew; Wisi na krzyżu.....

 

Szyderstwa nieprzyjaciół Jezusa zdają się zadawać pytanie;

czy ukrzyżowany pośród dwu łotrów jest rzeczywiście Synem Bożym

czy ta śmierć niewolnicza na drzewie hańby może być udziałem Mesjasza ?

Odpowiedź na to pytanie daje nam dobry łotr wiszący po prawej stronie Jezusa. On jako pierwszy odkrywa i objawia tajemnicę ukrzyżowanego Mesjasza: „Jezu, wspomnij na mnie gdy przyjdziesz do Swego Królestwa”. Uznaje On w Jezusie Syna Bożego, Zbawcę, pomimo Jego poniżenia, zhańbienia, męki i śmierci. On też jako pierwszy doznaje owoców odkrytej przez siebie tajemnicy: „Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze Mną w Raju”. Dobry łotr, który cierpi nieludzko za swe zbrodnie i który jest świadom bliskiej śmierci, zaufał bez reszty Jezusowi cierpiącemu niewinnie razem z nim i dla niego. Modlitwa dobrego łotra jest pierwszą adoracją Jezusa ukrzyżowanego.

 

Nie jestem złoczyńcą

Lecz zło przylgnęło do mnie

I trzyma mnie w swoich szponach ...

Dobra pragnę ze wszystkich sił

Szczęścia wciąż poszukuję –

Niestety nie zawsze tam –

Gdzie się ono znajduje-

Pragnę dobra i za nim tęsknię

 

I tak wielkimi pragnieniami

Ale i błotem unurzany

Staję przed Panem mym

W najmniej spodziewanej chwili

I wiem, że On mnie nie odrzuci

I wiem, że On mną nie wzgardzi

I wiem, że On jeden zrozumie

I wiem, że On jeden przebaczy –

 

Chce tylko jednego –

Głębokiego żalu

Prostego aktu miłości ....

Wspomnij na mnie Panie....

 

Odmówić; Akt wiary, nadziei, miłości i żalu

 

W głębokiej adoracji złóżmy głowy nasze na krzyżu Jezusa  uznając w Nim naszego Boga i Pana.

 

Chwila ciszy;

 

Poprośmy, aby znak krzyża był dla nas znakiem mocy i nadziei, zwłaszcza w okresach trudnych, osamotnienia, chłodu i rozprężenia. W takich momentach wielkiego kuszenia nie mówmy nigdy „nie mogę” Mówmy do Boga „Ty możesz”. Nie mówmy „ Bez tego, z czego mam właśnie zrezygnować nie mogę żyć”. Lecz powtarzajmy wciąż uparcie, cierpliwie i głośno „Tylko bez Ciebie Boże nie mógłbym istnieć”. Tak właśnie Jezus modli się na krzyżu i dzięki tej modlitwie w godzinie największej ciemności i kuszenia, pozostał wierny swojemu Ojcu do końca.

 

Śpiew; Pan Jest mocą swojego ludu, lub Krzyżu Chrystusa bądźże pozdrowiony....

 

Uwielbiajmy naszego Odkupiciela, który za nas poniósł śmierć i został pogrzebany, aby powstać z martwych, zanośmy do Niego pokorne błagania;

 

Panie Jezu zmiłuj się nad nami.

 

Chryste nasz Panie i Mistrzu, Ty stałeś się dla nas posłuszny aż do śmierci i to śmierci krzyżowej, naucz nas ustawicznego posłuszeństwa Woli Ojca.

Chryste, nasze życie, Ty umierając na drzewie krzyża, pokonałeś śmierć i piekło, pozwól nam z Tobą umierać, abyśmy z Tobą powstali do życia.

Chryste, nasz Królu, Ty stałeś się pośmiewiskiem dla ludzi i jak robak byłeś zdeptany, naucz nas naśladować Twoją zbawienną pokorę.

Chryste, nasze Zbawienie, Ty oddałeś za nas życie jako za umiłowanych braci, spraw abyśmy się darzyli tą samą miłością.

Chryste, nasz Odkupicielu, Ty rozłożyłeś ręce na krzyżu, aby pociągnąć do siebie ludzi wszystkich wieków, zgromadź w swoim wiekuistym królestwie rozproszone dzieci Boże.

 

Ojcze nasz....

 

Panie Jezu choćbyśmy mieli wiarę taką, że góry przenosi, czym bylibyśmy bez miłości ?  Ty nas miłujesz. Biorąc na siebie wszystko, otwierasz nam drogę do wiary, do zaufania Bogu, który nie chce ani ludzkiej rozpaczy, ani ludzkiego cierpienia. Duchu Chrystusa Zmartwychwstałego, Duchu współczującej miłości, Duchu chwały, Twoja miłość do każdego z nas nigdy nie ustanie.

 

Śpiew; Uwielbiajmy Chrystusa, bo kocha nas jak nikt....

 

Panie Jezu towarzyszyłem Ci aż dotąd. Widziałem mękę Twoją, na drodze krzyżowej i tych, którzy Ci ją zadali .....

Była chwila, kiedy podniosłem kamień potępienia, na ucznia - zdrajcę, zakłamanego namiestnika, najwyższego kapłana, była i taka chwila Panie kiedy wszystko okrywały ciemności i chciałem odejść spod krzyża, lecz Ty wtedy zawołałeś donośnym głosem. Ten głos pełen bólu i miłości sprawił, że mój wzrok utkwiłem w Tobie.

Klękam teraz przed Tobą Panie,  i chociaż jeszcze tak mało rozumiem, chcę trwać przy Tobie w tej ostatniej godzinie konania. Pragnę wsłuchać się w Twoje wołanie.

Od Betlejem po Golgotę swoim życiem i słowem mówiłeś i wciąż mówisz  „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie”, aby świat poznał, że Bóg go tak umiłował, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. W tej ostatniej chwili, jeszcze raz mówisz, kocham Cię takiego, jakim jesteś. Ofiaruję swoje życie, abyś ty mógł żyć. Umiłowałem cię do końca.

 

Panie dziękuję Ci...

 

Za dar Twojej miłości, która mnie wezwała pod krzyż.

Za łaskę wiary, dzięki której mogę trwać pod krzyżem.

Za łaskę nadziei, która pomaga mi zaufać Twemu słowu.

Za Twoje wołanie.

 

Śpiew; Niech będzie chwała i cześć i uwielbienie...

 

Panie Twoje wołanie, porusza moje oziębłe serce. Kiedy ktoś woła, w chwili śmierci, to jego wołanie jest znakiem, że potrzebuje pomocy, potrzebuje obecności innych, ich ciepła i serdeczności, że czuje się osamotniony, przeżywa ból rozstania.

Twoje wołanie Panie, jest potwierdzeniem, że Ty potrzebujesz mojego wzroku – spojrzenia na Ciebie, mojego przyjścia pod krzyż, wsłuchania się w Twój głos.

 

Zawołaj mnie Panie.

 

W chwilach, kiedy jest ciężko,

 Kiedy wszystko dookoła okryte jest ciemnością,

Kiedy trudno jest zgodzić się na swą słabość,

Kiedy tak trudno jest zrezygnować ze swojego planu,

Kiedy trzeba przyjąć chorobę i cierpienie,

 

Kiedy łatwo chciałoby się odrzucić  ciężar obowiązków – Ty wołasz mnie Panie, aby tu pod krzyżem umocnić moją wiarę, moje siły.

 

 

Twoje wołanie dociera do mnie, kiedy krzyż staje na mojej drodze – Jezu Ty cierpisz – bo tak często Twoja miłość zostaje odrzucona, bo przechodzę obok niej tak obojętnie. Umiem rozmawiać z Tobą na Taborze, przyjmować twoje błogosławieństwo, lecz krzyż wywołuje we mnie bunt i szemranie.

 

Panie Ty wołasz mnie jeszcze raz, by wydobyć z ciemnych lochów zakłamania prawdę o mnie samym, bym w blasku tej prawdy stanął przed Tobą.

 

Śpiew; Wisi na krzyżu...

 

A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

Panie, ta chwila, mimo, że budzi trwogę, przemawia pokojem i paschalną radością.

 

został wykonany plan Ojca

ludzkość została wydarta, ze szpon szatana

wszyscy zostali na nowo zrodzeni do życia

razem z Tobą możemy wołać do Ojca – Ojcze nasz.

 

Śpiew; Wielbić Pana chcę...

 

Przez sakrament chrztu świętego, wezwałeś mnie Panie, bym niósł tę prawdę światu. Wezwałeś mnie, abym Ciebie naśladował, abym razem z Tobą pochylał się nad słabym, potrzebującym pomocy człowiekiem. Abym nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał, nie tyle szukał pociechy, co pociechę dawał, bym siał jedność, tam gdzie panuje nienawiść i nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz. Abym w Twoich dłoniach Panie stawał się chlebem z którego każdy, może ukroić dla siebie kęs. Wezwałeś mnie Panie do współtworzenia mojej rodziny parafialnej, do wspomagania moich sióstr i braci do dzielenia razem z nimi ich smutków i radości.

Panie, a ja chcę krzyczeć z głębin mojego rozdarcia – dlaczego tak rzadko moje czyny, słowa są świadectwem Twojej miłości !

 

dlaczego żyję tak, jakby Ciebie nie było

dlaczego jestem obojętny na Twoją miłość

dlaczego zamiast miłości wybieram zazdrość, nienawiść, lęk o swoją opinię

 dlaczego boję się śmierci

dlaczego ustami wyznaję Panie, że Cię kocham, ale w moim życiu mówię – ukrzyżuj Go

dlaczego najmniejsze dobro, które czynię, czynię z wyrachowania, i mogę o nim powiedzieć za prorokiem Izajaszem, że jest „jak skrwawiona szmata”

dlaczego wybieram zło, kłamstwo

dlaczego nie idę za dobrem, którego tak bardzo pragnę, a wybieram zło, którego nie chce.

 

Chcę wołać za świętym Pawłem „Nieszczęsny ja człowiek ! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci”

 

„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem”

 

„Ty musisz zobaczyć, że w twoich działaniach nie ma Boga, że nie jesteś zdolny  wyjść z tej twierdzy. Na nic Twoje postanowienia; będę lepszy, nie będę zazdrościł. Abyś mógł świadczyć o miłości, ty pierwszy musisz ją przyjąć. Lecz by tak się stało konieczną jest, twoja zgoda na twoją rzeczywistość, na to, kim jesteś. Zgoda nawet wtedy jeśli by miało się okazać, że jesteś podobny do „trupa Łazarza” leżącego w grobie który jest przywalony kamieniami. Tak to jesteś ty.  Z zewnątrz jest nawet ładny widok. Wszyscy podchodząc podziwiają ten grób. Może jest na nim wyrzeźbione ładne motto – pobudzające do refleksji. Ale kiedy przyjdzie czas odsunięcia kamienia – nie krzycz, zgódź się na smród, na to, że inni nie będą mogli wytrzymać, że zaczną się dosuwać.

I to będzie pierwszym krokiem do spotkania z prawdziwą miłością.

 

Panie proszę Cię o okazję, o zgodę na odsunięcie kamienia. O odwagę trwania, kiedy inni odsuną się, bo moje wady, moje postępowanie będzie dla nich bolesne.

 

Śpiew; Pan jest Mocą swojego ludu.

 

Popatrz staje teraz przed tym grobem tylko Jeden Człowiek, który się nie odsunął. Usłysz Jego głos: „Łazarzu wyjdź !” – trzeba abyś w tym imieniu usłyszał swoje imię.

Tylko Jezus może Cię wskrzesić, może zrodzić Cię na nowo. To wskrzeszenie, te nowe narodziny dokonują się każdego dnia, a jeżeli się jeszcze nie dokonują, mogą się dokonać, kiedy przyjmujesz swoją słabość, kiedy przyniesiesz do stóp krzyża – by On swoją męką i śmiercią mógł je przemienić.

 

Śpiew; Rozpięty na ramionach.....

 

 

Popatrz jeszcze raz na Jego rany, na rozpięte ręce, unieruchomione stopy, na drżące krople krwi, na cierniowej koronie. Popatrz ile jest miłości w zniekształconym cierpieniem obliczu. Przyglądaj się Jego przebitemu sercu, z którego wypłynęła Krew i woda, aby obmyć brud na ziemi.

 

Mój Boże .... gdyby zebrać miłość wszystkich ludzi na ziemi, będzie tylko nikłym promyczkiem wobec miłości Twojej ogromu.

 

Niech moje dziękczynienie pozostanie tylko milczeniem....

 

Do góry

***

 

ADORACJA MŁODZIEŻOWA PRZY GROBIE PAŃSKIM

Wielka sobota 2002

Text1

 

Staję przed. Tobą, Boże cichy i cóż Ci powiem?

Jak świece zdmuchnięte przez wicher – pogasły słowa

I tylko się serca kaganek szybko rozżarza,

Adorujący w niemym trwaniu - jak przed ołtarzem,

Nie krzyczy ani woła w męce - ani się żali...

I nie przeprasza za dawne winy - o nic nie prosi

Jak wieczna lampka nocną godziną - milczy, jest, płonie»..

Stajemy przed Tobą, Panie, w nagości prawdy o sobie, w poczuciu naszej nędzy i grzeszności. Ty ją najlepiej "znasz. Ty wiesz, jak sami z sie­bie jesteśmy bardzo bezradni, dlatego jak śle­piec spod Jerycha wołamy:"Jezusie, Synu Dawida ulituj się nad nami" /por. Łk 18, 58/. I litujesz się nad nami, przychodzisz jako Odwieczna Miłość, dająca się, przelewająca się na wszystkie byty stworzone. Pragniemy zanurzyć się w tajemnicę Twej miłosiernej miłości, by wielbić Ciebie, który aż do szaleństwa Żłóbka, Kalwarii i Eucharystii ukochałeś nicość, przy­szedłeś szukać zagubionych, a chorym opatrzyć rany i ukoić ból.

Gdy patrzę na Ciebie to :

„Teraz wiem”

 że musisz być

 przeraźliwie doskonały

 wieczny i nieśmiertelny

 nierozpoczęty i nieskończony

 zbawiający i umiejący słuchać

skoro nie lękałeś się umierać z miłości

skoro nie bałeś się być słabym

oddychać ciężko po każdym złudzeniu

 być zbitym na kwaśne jabłko” (x. J. Twardowski)

 

Piosenka  : /Bóg tak umiłował świat… /

 

Text2

Miłość Boga przychodząca do nas w Jezusie Chrystusie jest miłością miłosierną, gdyż mi­łosierdzie jest zawsze pięknym kwiatem i owo­cem wyrosłym na drzewie miłości. Tam gdzie po­jawia się nędza stworzenia, pojawia się również miłość zmierzająca do usunięcia jakichkolwiek braków, niedostatków, bólu, cierpienia. Miłosierdzie Boga uwydatnia się szczególnie wobec człowieka doświadczającego  największej nędzy, jaką jest grzech.

Nauczałeś o nim, Chryste, w przypowieściach, ale nade wszystko udowodniłeś je swoją śmiercią i zmartwychwstaniem. Pragniesz odpuszczać grze­chy, gdyż poprzez to ujawnia-się Twoja bezgra­niczna miłość miłosierna, która jest bezkresna, jak Ty sam» Dlatego słowami współczesnej  poetki wołamy:

 

CIERPLIWY BOŻE

Który pamiętasz o nas,

choć my o Tobie zapominamy.

Który cierpliwie czekasz,

a my nie przechodzimy.

Który myślisz o nas,

a my jesteśmy zajęci doczesnością.

Który się troszczysz

pomimo naszej obojętności.

Który grzejesz Miłością

nasze lodowate serca.

Który karmisz Chlebem

nas obojętnych na głód bliźnich.

Który jesteś WSZYSTKIM,

a my odkładamy Cię na później,

na starość, której może nigdy nie doczekamy,

Ty, który nas kochasz.

uprzedź nas Swą łaską

bo bez niej nie zrobimy nawet kroku

w Twoją stronę.

 

Piosenka:/Nie bój się.../

 

Text3

 

Śmierć... O czym myślisz stojąc nad grobem ? O czym myślisz patrząc na krzyż ?

            "Dzień w dzień, w każdej godzinie, w wioskach i w miastach, na ulicach spokojnych i ruchliwych, w szpitalach i w domach starców, w pałacach i izdebkach biedaków, lub gdzieś na rogu ulicy spotykamy ludzi, zakrywających rękami zbolałą twarz, złamanych cierpieniem, bezradnie płaczących nad nieubłaganą śmiercią.

            Dlaczego tyle bólu ? Dlaczego paraliż ? Dlaczego rak ? Dlaczego kalectwo ? Dlaczego wypadek, po którym nigdy nie będzie można chodzić ? Dlaczego w pełni życia odszedł, zginął? Dlaczego ... Dlaczego ... Dlaczego ..."

            "Lęk przed śmiercią i radość życia - tak ściśle są ze sobą związane. Śmierć brutalnie wszystko psuje, zatruwa wszystkie przyjemności, odbiera wszelką pewność, unicestwia organizm, którym chłonę radość życia.

            Nikt nie wie, jak zapobiec śmierci. Nauka również. Milczy się na ten temat i chętnie się o tym zapomina. Kiedy znika kondukt pogrzebowy, ruch uliczny nabiera tempa.

            Nie wolno mi odrzucać myśli o śmierci.

Byłaby to strusia polityka, bowiem i tak wszystko sprowadza się do pytania! Czy śmierć kończy wszystko, czy nie ?

            Jeżeli śmierć wszystko kończy, to jej nadejście jest dla mnie wyrokiem unicestwiającym. Jeśli jednak śmierć nie kończy wszystkiego, to nabiera to całkowicie nowego wymiaru.

            W obliczu śmierci, tego krytycznego momentu mojego życia, przez który muszę przejść sam, staję przed pytaniem: wszystko czy nic, sens czy bezsens życia, Bóg czy nieskończona pustka?

            Tajemnica życia i śmierci wiąże się ściśle z tajemnicą samego Boga.

            Jeśli moje własne, niepowtarzalne "ja" nie znajduje zadawalającego wyjaśnienia w fizyce, chemii lub biologii, to nie znajduję też wytłumaczenia Boga w naukach przyrodniczych. Pozostaje mi tylko nadzieja! To właśnie ona daje mi radość życia aż do ostatniego tchnienia.

            Bóg jest miłością. Jest mi wierny. Podtrzymuje mnie. Mam umrzeć, aby żyć wiecznie w nigdy nie gasnącej Miłości."

Piosenka:/………………………/

Text 4

Powoli zbliża się noc. Noc czekania. A wcześniej był krzyż i cierpienie. Żydzi, rękami żołnierzy rzymskich zabili Chrystusa. A ja gdzie byłem wtedy? Gdzie ty wtedy byłeś?

 

            "Gdzie byliśmy wtedy, gdy nasz Pan modlił się i cierpiał w Ogrodzie Oliwnym

            A uczniowie spali?

            Zaś dranie, łobuzy i sługusy szukali Go.

            Znaleźli. Pojmali. Uprowadzili.

            Bo zamiast: ząb za ząb, oko za oko,

            Głosił : Miłujcie nieprzyjaciół waszych.

            Byliśmy z uczniami?

            Może serca nasze wołały: ludzie za co Go aresztujecie?

            Ale boję się tej myśli,

            Że tego wieczoru byliśmy najgorsi wśród tej zgrai

            Że dopasowaliśmy się do sytuacji, by być na wierzchu.

            Widzieliśmy, jak żołdacy, faryzeusze, oszuści

            Prowadzili Pana związanego przed sąd Kajfasza, Piłata,

            By raz na zawsze skończyć z Nim.

            Uczestniczyliśmy w parodii procesu.

            Sędzia łapczywie uwierzył fałszywym świadkom

            I skazał Pana na śmierć przez ukrzyżowanie,

            Za to, że my nie dorośliśmy do prawdy mesjańskiej.

            Może chcieliśmy krzyknąć: To Ten na którego czekamy.

            Ale boję się tego wspomnienia,

            Że byliśmy w tłumie i krzyczeliśmy najgłośniej:

            Ukrzyżuj Go!

           

            Schowaliśmy się za węgłem jakiegoś domu,

            Gdy siepacze, łotrzy, pijacy

            Biczowali, pastwili się nad Nim,

            Przybili do krzyża naszego Pana.

            Za to, że powiedział prawdę: Jestem Synem Bożym,

            Prawdę oczywistą, udowodnioną,

            Ale kłującą, niechcianą.

            Może oczy nasze pytały: dlaczego?

            Ale głośno powtarzaliśmy wraz z motłochem:

            Dość zamieszek, ukrzyżuj Go! Nie mamy króla,

            Tylko rzymskiego cesarza.

           

            Staliśmy w gęstym tłumie,

            Gdy Pan, nasz Pan, wisiał na krzyżu i umierał.

            A złodzieje, tchórze, dwulicowcy wrzeszczeli:

            Widzisz, taki jest Twój koniec

            Jeśli jesteś Mesjaszem,

            Uwolnij siebie z tej okropności.

            Byliśmy przekonani, że to niewinna krew.

            Spadnie ona na nas i na nasze dzieci.

            Ale nie krzyknęliśmy tak, tylko:

            Hej, Ty tam, jeśli jesteś tym ... to...

 

            Prześladuje mnie ta myśl,

            Że my porządni ludzie,

            Daliśmy się tak omamić,

            Co więcej, wykorzystaliśmy

            Wszystkie środki przekazywania myśli:

            Pieniądze, reklamę, klakierów...

            By wmówić sobie i całej hołocie, że mamy rację,

            Że to jedyny sposób na spokój w państwie rzymskim.

 

            A gdzie, jesteśmy dzisiaj?

            Lękam się tej myśli, która budzi mnie w środku nocy,

            Że my tam wciąż jesteśmy: w Ogrodzie Oliwnym,

            Przed pałacem Piłata, wśród krzyżujących na Golgocie,

            I przekrzykujemy się nawzajem:

            Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj Go za to,

            Że wprowadzał nowy porządek.

            Boję się tej myśli..."

 

Piosenka: /………………………………/

 

Text5

 „ Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z  żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda”.

 

Przebili serce, które jest wyłącznie własnością Boga. Serce które uczy kochać, przebaczać i dziękować.

I tu pragnę się zatrzymać. Swoje oczy utkwić w Twoje umęczone i poszarpane serce. Jezu, już nie chcę pytać, dlaczego, po co, jak mogli... Wystarczy, gdy wspomnę, że do końca nas umiłowałeś.

Do końca, gdyż zranili to, co było skarbnicą Twojej nieskończonej miłości. Serce, które wiernie bije miłością świeżą i pełną świętości. Przebili serce, które tuliło do siebie dzieci, Serce na którym wielokrotnie spoczywał Twój umiłowany uczeń. Patrzę i nie śmiem dotknąć Twego Źródła czystej i wciąż gorącej miłości. Wiem tylko to jedno, że jest ono dla mnie przystanią, gdzie mogę odpocząć, gdzie mogę ukoić swój ból, gdzie mogę zażyć Twojej błogosławionej dobroci.

Jezu wiem, że Twoja miłość, wciąż jest, wciąż trwa, wciąż kwitnie. Serce moje pragnę zbliżyć do Twojego, gdyż tylko w Nim jest moje istnienie, tylko ono jest prawdziwym Życiem i Zmartwychwstaniem naszym. Człowieku pragnij tylko Serca Bożego, gdyż ono jest jedynym Źródłem wiecznej miłości.

 

Piosenka:/……………………………/

 

Text6

 

Uwielbiam Twoje święte Ciało, które tak leży spokojnie. Jezu uwielbiam i trwam. Sam powiedziałeś: „Kto wytrwa do końca będzie zbawiony”.

Przed oczyma widzę Ciebie, dążącego do Betani do swoich przyjaciół: Marii, Marty i Łazarza. Widzę Cię idącego z miłością  do córki Jaira. Widzę wciąż i myślę, że to Ty sam dokonałeś wskrzeszenia. Wybiegam jak Marta do Ciebie i pytam: „Dlaczego jeszcze leżysz w grobie ?”

Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem, kto we Mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie. Każdy kto żyje i wierzy we Mnie nie umrze na wieki”.

Czy wierzysz w to?!  (dłuższa chwila cisza)

 

Text7

 

Wejście do Grobu zawalone kamieniem. Stoję przed nim. Stoję bezradny i mały.

            Panie, kamienia nie odwalę bom zbyt słaby. I śmierci nie pokonam, to nie leży w mojej mocy. Stoję więc bezradny i mały.   I tylko wpatruję się w ten kamień, jakbym chciał wzrokiem go przeszyć. Jakbym chciał zobaczyć co jest za nim; co jest po drugiej stronie śmierci.

            Podejdę Panie bliżej, najbliżej jak potrafię. Dotknę rozpalonym czołem zimnego, chropowatego kamienia i będę czekał.

            Będę czekał na cud zmartwychwstania!

            Będę czekał Panie! Zmartwychwstań!

 

Piosenka: /Jezus królem naszym jest/

 

Text 8

 

"Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli.

            Anioł zaś przemówił do niewiast: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem. Pospiesznie, więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością i pobiegły oznajmić to Jego uczniom."

                       

                        "Gdy pochylasz się w sercu nad pustym grobem,

                        w którym nie ma już Jezusa...

                        Gdy przyjmujesz Jego zapewnienie,

                        że zostanie na zawsze pośrodku nas...

                        Gdy odnajdujesz w sobie czystą radość...

                        Gdy zwyciężasz mrok grzechu...

                        Gdy światło oświetla twoją drogę...

 

                        Zawsze wtedy odradza się w tobie

                        Cud Zmartwychwstania.

                        Powtarza się Jego nieskończona moc.

                        Ujawnia się dla ciebie -

                        wtedy, gdy tego najbardziej potrzebujesz.

                        Uobecnia się w twoim pragnieniu.

                        Staje się chlebem,

                        który codziennie trzeba spożywać,

                        by pozostać silnym.

                        By zachować życie.

                        Staje się Chlebem.

                        Chlebem Eucharystycznym, przypominającym ci,

                        że umarłbyś bez Niego -

                        ukrzyżowany przez niedole życia,

                        a żyjesz dzięki Niemu -

                        wydźwigany ze śmierci cudowną siłą.

 

                        Gdy pusty grób staje się dla ciebie symbolem...

                        Gdy przestajesz się lękać, do śmierci już nie ma,

                        i płaczu już nie ma, i zła już nie ma...

                        Gdy On zmartwychwstał w tobie...

                        Wtedy - ZMARTWYCHWSTAŁ PRAWDZIWIE

 

Piosenka:/………………………/

 

Do góry

***

 

Eucharystia i wiara - XVIII Niedziela zwykła- r. A

Pieśń - „Jezusa Ukrytego"

Klęczymy przed Tobą Panie, ukrytym w białej hostii i pragnie­my jeszcze bardziej Ciebie poznać. Spotkanie z Tobą w tę pierwszą niedzielę sierpnia to świętowanie Królestwa Bożego, które przychodzi do każdego człowieka. Szczególnie do czło­wieka głodnego wyzwolenia z niewoli grzechu, z niewoli alko­holizmu.

W Twoich rękach pięć chlebów wystarczyło, by nakarmić pięć tysięcy mężczyzn. Objawiłeś wówczas swoją moc nad chlebem. Zawierzenie Tobie całym sercem, całą duszą, ze wszystkich sił swoich wystarczy, by wejść na drogę wyzwole­nia, na drogę do Królestwa pokoju, sprawiedliwości i miłości.

Cud rozmnożenia chleba to zaproszenie do głębokiego wyznania wiary, że Ty jesteś obiecanym Mesjaszem, że Ty je­steś prawdziwie Synem Bożym, że Ty jesteś Bogiem, dla któ­rego nie ma rzeczy niemożliwych.

 Pieśń - „Wierzę w Ciebie, Boże Żywy"

Ludzie szukają cudu, chcą cudu, żądni są cudowności, bo nie ma zdrowia, bo kłopoty w rodzinie, bo alkoholizm, bo narko­mania, bo zmęczenie, bo chcą, abyś, Boże, był gotowy do usług, abyś natychmiast spełnił każde życzenie i pragnienie.

Jezu, Ty nie czynisz cudów na pokaz, dla poklasku, dla ludzkiej wygody. Ty pragniesz naszej głębokiej wiary. Tylko „plemię przewrotne i wiarołomne" szuka znaku.

A jaka jest moja wiara? Odpowiem na to pytanie w chwili osobistej modlitwy.

(chwila ciszy)

Panie Jezu, gdy wokół nas tak wielu poszukuje i domaga się znaku, gdy w sercach tak wielu ludzi rodzą się magiczne pra­gnienia, gdy postawy ludzkie zmieniają się jak w kalejdoskopie my wyznajemy wiarę w Twoją cudowną obecność, w Twoją miłość względem każdego i każdej z nas. Twojej nieogarnionej bezinteresownej Miłości zawierzamy siebie, to kim jesteśmy i co posiadamy, nasze radości i cierpienia,

„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utra­pienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpie­czeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował" (Rz 8,35-39).

Z żywą wiarą wyznajemy za świętym Pawłem: .jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzch­ności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym" (Rz 8,35-39).

Abyśmy mieli pewność i nigdy nie zwątpili w Twoją mi­łość, pozostawiłeś nam, Panie, najdroższą pamiątkę po sobie - swoją obecność w każdym miejscu i każdym czasie. Za ten dar Eucharystii jesteśmy Ci wdzięczni.

Pieśń - „Jezu, miłości Twej"

Uwielbiamy Ciebie, Boże, i dziękujemy Ci za to, że w Jezusie Chrystusie objawiłeś nam swą miłość i wciąż nas nią obdarzasz.

Będziemy powtarzać:

BĄDŹ UWIELBIONY, BĄDŹ POCHWALONY, BOŻE NIESKOŃCZONY

- Za to, że w Eucharystii ofiarujesz nam łaskę i światło do duchowego odrodzenia nas samych i naszych rodzin...

- Za Najświętszy Sakrament, w którym zniewoleni odzy­skują wolność...

- Za Najświętszy Sakrament, w którym ofiary pijackich oby­czajów, dzieci, matki i ojcowie znaj duj ą nową nadziej ę...

- Za Najświętszy Sakrament, w którym smutni odnajdują radość a cierpiący uświęcenie i pokrzepienie...

- Za Najświętszy Sakrament, w którym utrudzeni pracą na roli otrzymuj ą umocnienie...

- Za Eucharystię, źródło zmiłowania i miłosierdzia dla ludz­kości...

- Za Eucharystię, w której Chrystus wzmacnia nas w walce z grzechem i przygotowuje do chwały naszego Zmar­twychwstania...

- Za Eucharystię, żywy znak, że Bóg kocha człowieka miło­ścią niezmienną...

- Za Eucharystię w której dajesz nam dowody swej miłości i pragniesz w nas tę miłość rozpalić...

Pieśń - „Pójdź do Jezusa"

 Odpowiedzią na Miłość jest miłość. Miłość to nie tylko słowne deklaracje. Ty, Panie, uczysz nas: „wprowadzajcie słowa w czyn" (Jk 1,22). „Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do mnie, posłuchajcie mnie, a dusza wasza żyć będzie" (Iz 55,3).

Ufamy, że z Twoją pomocą będziemy świadkami cudu Twojej obecności, Twojej miłości, Twojego pokoju, Twojego Królestwa.

Będziemy powtarzać:

DOPOMÓŻ NAM, PANIE

- Abyśmy dzielili się wiarą jak chlebem...

- Abyśmy nie naśladowali słabości i nałogów ludzi uzależ­nionych...

- Abyśmy spieszyli z pomocą ludziom potrzebującym...

- Abyśmy umieli urządzać uroczystości bez alkoholu...

- Abyśmy stawali się apostołami trzeźwości...

- Abyśmy chronili dzieci i młodzież przed zgubnymi skut­kami pijaństwa i narkomanii...

- Abyśmy w Eucharystii szukali umocnienia i pokrzepienia...

- Abyśmy w czasie wakacyjnego wypoczynku nie zapomi­nali o Eucharystii...

- Abyśmy nikomu złem za zło nie odpłacali...

- Abyśmy się wzajemnie miłowali i szanowali wszystkich ludzi...

Panie, który jesteś naszą mocą i siłą, błogosław nam na zwy­cięską walkę z naszymi słabościami. Umocnij w postanowie­niach. Niech w naszym życiu wzrasta wiara, nadzieja i miłość. Prowadź nas drogą Twojego Królestwa.

Pieśń - „Przed tak wielkim Sakrament”

Do góry

 

***

 

Sierpień       -  BÓG JEST PIĘKNEM   -

Pieśń: O Ty, Przedwieczny

Panie Jezu, w Twojej Ewangelii jest wiele razy mowa o dobru, sprawiedliwości, o miłości, a mało o pięknie. Piękne są Twoje przy­powieści, piękne są opisy pewnych wydarzeń ewangelicznych, zwłaszcza pióra św. Łukasza i św. Jana, ale wypowiedzi na temat piękna znajdujemy niewiele. Jest to wciąż ukryty dla nas Przymiot Boga. Dostępny dla wtajemniczonych. Jak odkrycie piękna muzyki wymaga doskonałego słuchu, jak dostrzeżenie piękna barw i kształ­tów wymaga wrażliwego wzroku, tak reakcja na piękno Twoje i Twe­go świata wymaga wrażliwości ducha. Podobnie jak są wśród nas ludzie o uszkodzonym słuchu i nie znają piękna harmonii dźwię­ku, podobnie jak są ludzie o uszkodzonym wzroku i nie znają har­monii barw ani kształtów... tak i w dziedzinie ducha są ludzie, którzy nie posiadają wrażliwości na Boże piękno.

Dziś przybywamy do Ciebie, Panie, by Ci podziękować za piękno stworzonego świata, za ukryte dla nas Twoje piękno oraz za udzielenie nam wrażliwości na piękno. Piękno jest ukryte w har­monii - wszelka dysharmonia ma na celu jedynie albo ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem, albo spotęgowanie głodu piękna.

Przyjmij, Panie, chwile dziękczynnej adoracji za to piękno, które jest dostępne dla nas i za to, że w nim odnajdujemy odblask Twego Piękna.

Pieśń: Bądź pochwaleń na wieki

Panie, trwają wakaqe, dlatego możemy zatrzymać się nad pięknem stworzonego przez Ciebie świata. Oto wspaniałe góry, dumnie wznoszące się ku niebu, wzywające śmiałków do zdoby­wania szczytów. Są one Twoim arcydziełem, rzeźbionym przez miliony lat. Zdumiewają pięknem o każdej porze dnia i roku. Dzię­kujemy Ci, Panie, za to piękno, tchnące mocą a nawet grozą.

Dziękujemy Ci, Panie, za taflę spokojnego morza, w którym odbija się zachodzące słońce. Ileż piękna jest w tym zachodzie, gdy słońce sprawia wrażenie jakby się zanurzało w wodzie... Dziękujmy Ci również za sztormowy wiatr i za łoskot fal bijących o brzeg... za ołowiane chmury i ulewny deszcz... To Twoje dzieła. W tym wyjącym wietrze więcej jest dysharmonii niż piękna, ale on sprawia, że z utę­sknieniem czekamy na kolejny wschód słońca przy spokojnej fali.

Dziękujemy Ci, Panie, za bogactwo lasu i jego uroki. Tajemni­ca to wielka. Od mrówek budujących kopiec, po gniazda jastrzębi;

od motyla unoszącego się w powietrzu, do młodej sarenki wędru­jącej za matką; od czerwonego muchomora, który jest ozdobą lasu - po wielkiego rozłożystego buka, który panuje niepodzielnie w pro­mieniu kilkunastu metrów. Trawa i mech, krzewy jałowca i jodły, wiewiórki i lis - mają tu swój dom. Wszystko tętni życiem i dzieli się owocami z człowiekiem.

Dziękujemy Ci, Panie, za pola zasiane, kwitnące, koszone, piękne dla rolnika, i piękne dla malarza. Piękne i dobre dla każde­go człowieka sięgającego po pachnący chleb.

Pieśń: Niebo, ziemia, świat i morze

Panie, najwięcej troski o piękno włożyłeś w stworzenie czło­wieka. Człowiek bowiem ma trwać i wielbić Ciebie - Stwórcę - przez całą wieczność. Piękne jest ciało człowieka, czasem bardzo piękne, ale miliony razy piękniejsza jest jego dusza. To jej piękno, jak pięk­no światła, winno promieniować przez ciało, jak przez witraż. Taki jest Twój zamysł. Panie.

Wielu ślepców współczesnego świata dostrzega tylko piękno ciała. Wielu zbija pieniądze na tym pięknie, nie dostrzegając praw­dy, że piękno człowieka jest w pięknie jego ducha.

Dziękujemy Ci za niewinne oczy dziecka, która są kryształo­wymi jeziorami ufności i miłości... Dziękujemy za piękno młodości, którą stać na ryzyko... Dziękujemy za piękno człowieka ujęte w portretach, w dzie­łach sztuki, w wartościowych filmach.

Prosimy, niech każdy człowiek pomny na to, że jest dziełem Boga, odkryje w sobie to piękno, jakie Ty, Panie, w nim ukryłeś. Niech umie za nie dziękować i doskonalić je na ziemi i w wieczności.

Pieśń: Wielbię Ciebie

Nasze dziękczynienie za piękno Twoich dzieł i uwielbienie Ciebie, Panie, jako najdoskonalszego Artystę, zamieniamy w modlitwę.

Dziękujemy Ci, Panie: za wrażliwość naszych serc na piękno,

za rytm i piękno zmieniających się pór roku,

za twórców prawdziwej kultury,

za muzyków, którzy wlewają w serce harmonię,

za architektów budujących wokół nas piękny świat,

za piękno nocnego nieba błyszczącego gwiazdami,

za piękno naszych kościołów,

za piękno liturgii objawiającej Twą Obecność,

za piękno harmonii serc.

Do góry

***

 

ADORACJA - Wolność

1.     Piosenka: „...”

„Gdy Ty mnie nie oczyścisz – nie oczyści nikt,

Gdy Ty mnie nie obronisz – nikt mnie nie wybawi.

W Ciebie wejdą, jak wchodzi się po nocy w świt,

W rosę czystą, w blask liści, w poszum rannej trawy.

 

Ścigają mnie, a w Tobie jest mój wielki schron,

Grożą mi – w Tobie moje są na trwogę lęki

Zabijają – Ty w życie zamieniasz mój zgon

I wstaję z grobu klęski, nowym życiem lekki.

 

Ty jesteś jaskółczym i gołębim skrzydłem

Zwiastującym mej trwodze i rozpaczy pokój.

Inżynierem dla myśli i żądzom wędzidłem,

I jesteś mym powietrzem i wodą głęboką.

 

Ty jesteś wiecznym chlebem i wiecznym napojem.

I jesteś dłonią, która mnie pomocnie czeka –

                  Przed Tobą staję –

                  Przyjdź, nie zwlekaj!

 

Jesteśmy przed Tobą  - Chrystusie jedyny nasz Zbawicielu. Przychodzimy do Ciebie z naszymi troskami i problemami. Z tym co nas przytłacza i łamie skrzydła naszego ducha, który od czasu do czasu usiłuje poderwać się do lotu ponad znikomość i przeciętność. Przychodzimy do Ciebie z tym, co raz wyciska łzy, innym razem rodzi bunt. Świadomi własnych wad swej nędzy duchowej, niedoskonałości, zranieni grzechem, zatrwożeni  i zalęknieni o naszą przyszłość.

Wyznajemy naszą wiarę, że Ty żywy i prawdziwy Bóg i żywy i prawdziwy człowiek jesteś wśród nas pod postacią chleba, że Ty tylko możesz wyzwolić nas od wszelkiego zła, jeśli tylko my złożymy w Tobie nasza nadzieję.

 

Pieśń: „Pokładam w Panu ufność mą”

 

„ Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” – człowiek sam o własnych siłach nie zdoła się wyzwolić, nie zdoła przekroczyć nieskończonej przepaści jaka oddziela go od Boga.

Potrzebna nam jest Twoja obecność, wszystko poza Tobą ma tylko wymiar czasowy, możemy czuć się bezpieczni, wolni, radośni i spokojni.

„W tej Hostii jest Bóg żywy” – tylko tutaj pełnia życia, Bożego dynamizmu. Tyko tutaj dokonuje się przemiana poszczególnego człowieka. Tylko tutaj człowiek może upodobnić się do Ciebie i być przebóstwionym.

Jesteśmy wezwani przez ciebie do przebóstwienia – do dzielenia Twojej miłości, do wiecznego udziału w Twoim życiu, do udziału w Twojej wolności. Naszym zadaniem jest przyjąć dar wolności ofiarowany przez Ciebie, dar, który zobowiązuje nas do tworzenia samych siebie przez nasze decyzje i wybory.

Prosimy Cię Jezu Chryste ukaż nam samym sobie, odkryj przed nami wielkość naszej wolności, dodaj siły do życia zgodnego z tą wielkością. Wyzwól nas od leniwej gnuśności wewnętrznej i od subtelnego infantylizmu, uchroń od obojętności i płaskości życia.

 

Pieśń: „Ty naszą mocą w życiu bądź”

 

Jedynie człowiek wolny może prawdziwie kochać i służyć. Może otworzyć si w pełni na drugiego człowieka.

Wtedy dopiero spełniamy się, gdy dajemy i nie szukając odnajdujemy się w drugim człowieku. Życie dajesz nam po to, byśmy dążyli do drugich, nie po to, aby ich zwyciężyć, posiąść i zagarnąć, lecz by ich ubogacić i podnieść. Ojciec Święty w swoim orędziu na Wielki Post zachęca nas do takiego otwarcia się potrzeby bliźnich. Podobnie jak dla Żydów doświadczenie całkowitej zależności od Boga stało się drogą wyzwolenia z niewoli i bałwochwalstwa, tak też okres Wielkanocy, który niedługo rozpoczniemy może nam pomóc przebyć drogę duchowego wyzwolenia, poprzez zaangażowanie w osobiste oczyszczenie, uświadomienie sobie ubóstwa i tymczasowości egzystencji oraz poprzez działalności Twej Opatrzności, zapraszającej do otworzenia oczu na potrzeby najbardziej ubogich i potrzebujących braci.

Prosimy Cię, by okres Wielkiego Postu był także dla nas czasem solidarności wobec niedostatków i zniewoleń w jakich znajdują się poszczególni ludzie i narody.

 

Pieśń: „Gdzie miłość wzajemna i dobroć”

Do góry

***