Kazania
         Adoracje
         I Komunia
         Poezja

         Cytaty

         O mnie
         Kontakt

"Deum et animam scire cupio. Nihilne plus? Nihil omnino". -  "Boga chcę poznać i duszę. Czy nic więcej? Absolutnie nic więcej" (Św. Augustyn)

   
 
 
 
 
 
 
 
 

 

SŁOWO BOŻE FUNDAMENTEM ŻYCIA

1Tes 4,13-14; Mt 25,31-46

"Jezus powiedział do swoich uczniów... ‘pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego’ " (Mt 25.46)

Drodzy Bracia i Siostry, uczestnicy pogrzebu śp. N.N.! Kiedy śmierć zaskoczy, kiedy za­bierze kogoś, kiedy dokona bardzo bolesnego wyłomu w rodzi­nie - wtedy stajemy wobec najbliższych zmarłego w poczuciu bezradności. Zdajemy sobie sprawę, że nasze nawet najbardziej życzliwe sło­wa - niewiele poradzą. Tak bowiem trudno jest w takiej chwili znaleźć słowa pociechy, słowa pokrzepienia, trudno jest znaleźć słowa otuchy i ukojenia. Wszelkie bowiem nasze argumentacje zawodzą. Tak - zawodzą ludzkie słowa. Ale nie mogą zawieść słowa Boże, te słowa, które tłumaczą całą prawdę o człowieku.

Tę prawdę o losie każdego z nas, o życiu wiecznym, o wiecznym potępieniu lub o wiecznej szczęśliwości z całą mocą ukazuje nam dziś Jezus Chrystus w odczytanej przed chwilą Ewangelii.  Zaś w 1 czyt. św. Paweł mówi dziś z całą siłą przekonania: "Nie chce­my, najmilsi, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, nie chcemy, abyście się smucili jak ci, którzy nie mają nadziei... Jeśli wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał - to również tych, którzy odeszli w Chrystusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim".

II. Zmarły żył słowem Bożym

B. i S. Zmarły(a) nasz(a) brat (siostra) "odszedł w Chrystusie". Z [wielką] miło­ścią i oddaniem służył(a) swej rodzinie, społeczeństwu i Kościoło­wi, z wiarą i miłością przyjął również cierpienie. Pamiętał(a) o tym, że Bóg jest dobry, gdy daje i jest dobry, gdy zabiera. Wiemy, że dobre czyny, które były jego (jej) udziałem idą za nim(nią) i ufamy, że Bóg najlepszy Ojciec przyj­mie go (ją) do siebie i je wynagrodzi.

Modląc się za śp. N.N. śpiewamy: "Wieczny odpoczynek racz mu (jej) dać, Panie". Ta modlitwa ukazuje życie po śmierci jako odpoczynek, jako wieczny Boży pokój. Aby na ten pokój Boży zasłużyć, trzeba się niejednokrotnie ciężko napracować, namę­czyć, czy też trzeba się wiele nacierpieć. Ten trud pracy i te cierpienia aby były rzeczywiście zasługą na niebo powinny być podejmowane z nieustanną miłością. Człowiek, który prawdziwie i głęboko wierzy, jest zawsze nastawiony na miłość i dobro.

III. Moja refleksja nad słowem Bożym

Bracie i Siostro! Dzisiejszy pogrzeb jest dla ciebie i dla mnie okazją, by zapy­tać samego siebie: Z czym ja stanę przed Bogiem? Czy usłyszę od Niego: „pójdźcie błogosławieni”, czy raczej: „idźcie precz przeklęci”?  Ile jest we mnie miłości do tych, których spotykam na drodze mojego życia i do tych, z którymi dzielę moją codzienność? Czy staram się trwać w Chrystusie, aby z Nim odejść z tego świata?

Dzisiejszy pogrzeb jest równocześnie wezwaniem do modli­twy za zmarłych. Modlitwą, bowiem możemy najlepiej wyrazić naszą miłość i wdzięczność osobie, która już odeszła. Pamiętajmy, że nasze zobowiązanie wobec drogiej nam osoby nie kończy się z chwilą jej śmierci. Ono trwa nadal, bo miłość nigdy się nie kończy. Miłość, bowiem wykracza poza śmierć i ją pokonuje. Niech zatem wiara w zmartwychwstanie osuszy łzy i złagodzi żal serca, a nasza modlitwa niech towarzyszy naszemu zmarłemu bratu (zmarłej Siostrze). Amen

 Do Góry

***

Sens naszej śmierci i naszej wiary

Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry! Ilekroć bierzemy udział w pogrze­bowej uroczystości (i wpatrujemy się w trumnę, tylekroć), mi­mowolnie, nasuwa się refleksja na temat sensu ludzkiego życia, cierpienia i ludzkiej śmierci. Dzieje się to w sposób jeszcze bar­dziej jaskrawy, gdy żegnamy kogoś bliskiego.

Pytania o sens ludzkiego życia i ludzkiej śmierci nie są czymś nowym. Można powiedzieć, że towarzyszą one człowiekowi od samego początku. Człowiek myślący musi wcześniej czy później zadać sobie pytanie: Po co ja żyję? Jaki jest sens moich poświę­ceń, zmagań i trudów? Czy mają sens moje cierpienia? Przecież i tak trzeba będzie kiedyś umrzeć? Czy warto być uczciwym, dobrym, szlachetnym, skoro złym ludziom czasami się lepiej powodzi? Te i tego typu pytania zadaje sobie człowiek patrząc na trumnę i grób.

I wiemy o tym, że różne padają odpowiedzi, które jednak można sprowadzić do dwóch zasadniczych, ale jakże różnych. Jedni twierdzą, ze życie i śmierć jest absolutnym nieporozumieniem i bezsensem i twierdzą, że „absurdem jest, żeśmy się urodzili i absurdem, że pomrzemy”. Inni natomiast twierdzą, że życie jest darem i skarbem, a „śmierć wyzwoleniem i początkiem nowego życia”.

Pierwsza z nich, której twórcami są ateistyczni egzystencjaliści XX-go wieku, jak Martin Haidegger i J.. Paul Sarte będąc właściwie odpowiedzią nie dającą żadnej odpowiedzi rodzi w człowieku postawę sceptycyzmu, nihilizmu i pustki, którą można streścić w zdaniu: "Nic nie ma sensu!". Druga natomiast, której twórcami są  ludzie nie ograniczający człowieka tylko do wymiaru biologiczno -psychicznego, ale którzy biorą pod uwagę jego wymiar duchowy i religijny rodzi w człowieku wiarę, nadzieję i miłość, z których z kolei wyrasta dobro. Jej przedstawiciel Blaise Pascal, genialny matematyk i fizyk, a zarazem genialny pisarz, filozof i apologeta chrześcijaństwa mówił: nawet, jeśli nie jesteś pewny istnienia Boga, wierz w niego, żyj tak, jakby istniał, bądź dobry. Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że to Ci się bardziej opłaca, że tak masz większą szansę. Żeby wiedzieć, co jest lepsze, trzeba wielkość wygranej pomnożyć przez prawdopodo­bieństwo jej osiągnięcia. Jeśli po śmierci miałoby się okazać, że nie ma Boga i nie ma życia wiecznego, to straciłeś niewiele, najwyżej parę przyjemności, które być może zaszkodziłyby ci jeszcze tu, na ziemi. A jeśli Bóg jest, wygrałeś wszystko ryzykując niewiele, bo tylko to życie. Współczesna francuska filozofka i mistyczka, Simone Weil uzupełnia Pascala mówiąc, że nawet gdyby Boga i życia wiecznego w ogóle nie było, a światem rządził tylko zły los albo szatan, to i tak warto być dobrym. Bo dobro nie potrzebuje innej nagrody, niż samo siebie, bo tylko dobro daje sens naszemu życiu, dobro jest słońcem istnienia. Zło zawsze okazuje się w końcu we­wnętrznie sprzeczne, absurdalne, potrzebuje innego zła, żeby się żywić, żeby istnieć.

Umiłowani w Chrystusie! Uczestnicząc dziś w pogrzebie zmarłej N.... zadajmy sobie pytanie: „jaką odpowiedź ja dam na pytanie o sens ludzkiego życia i ludzkiej śmierci?”, które nasuwa się w obliczu śmierci bliskiej nam osoby. Z kolei, która z dwóch odpowiedzi dawanych przez wielkich twórców współczesnej kultury będzie bardziej bliższa mojej odpowiedzi? Jeśli natomiast nie jesteśmy stu procentowo pewni swojej odpowiedzi to nie porzucajmy wysiłku znalezienia jej, bo "jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy”.

Warto, w tym miejscu, przypomnieć  jedną z odpowiedzi, która daje prawdziwą nadzieję, a która jest zakorzeniona w Objawieniu bożym i dwu tysiącletniej tradycji Kościoła, a którą daje Polsce i całemu światy Jan Paweł II. Ukazuje on Chrystusa, który – jak napisze Błażej Pascal – „jest jak pytanie i odpowiedź”, a „bez którego człowieka nie można zrozumieć. A raczej człowiek nie może siebie sam zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne powołanie” (Plac Zwycięstwa w W-wie, 2 czerwca 1979 r.)

Warto w tym miejscu zestawić słowa J... Paula Sarte’a, które już tu, na początku, padły ze słowami Jana Pawła II, które padły w niedzielę na Krakowskich Błoniach. Nihilista i sceptyk mówi: „absurdem jest, żeśmy się urodzili i absurdem, że pomrzemy”, człowiek wiry i nadziei: „bez Chrystusa życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu".

Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry! Zestawiając te dwie odpowiedzi i widząc konsekwencję utożsamienia swojego życia z nimi widać, że warto dom wieczności trzeba budować na niezniszczalnym fun­damencie, jakim jest Chrystus, „który podobnie jak Ojciec ma życie w sobie samym”: "Jam jest Zmartwychwstanie i życie, kto wierzy we mnie, choćby i umarł, żyć będzie". "Przyszedłem na ziemię, abyście życie mieli i mieli je w obfitości". Te słowa Chrystus poparł swoimi czynami. Pamiętamy wskrzeszenie młodzieńca z Naim i słowa "Młodzieńcze, tobie mówię, wstań. A on wstał i oddał go jego matce". Podobnie było z córką Jaira a później z Łazarzem. Aż przyszedł Wielki Piątek, mocarz został powalony, życie zostało stłumione, światło zgasło, z ludzkich serc wyrwał się bolesny jęk, skarga: "A myśmy się spodziewali". Ale po trzech dniach przyszedł poranek wielkanocny. W życiu jest niekiedy tak, że małe chwile są ważniejsze niż całe lata. Ten poranek wielkanocny jest ważniejszy niż wszystkie najważniej­sze daty w historii świata, bo wtedy Chrystus pokonał najwięk­szego wroga człowieka - śmierć.

Z tym „zwycięzcą śmierci, piekła i szatana” zawisała swoje życie śp.... Przyjęła, bowiem „chrzest zanurzający ją w Jego śmierć” i te pierwsze dary Ducha umocniła sakramentem bierzmowania. Posilała się w swoim życiu Jego Ciałam i Krwią, które wg Jego słów dają życie i są zadatkiem wiecznego zjednoczenia z Nim. Wydaje się zatem, że słuchała ona Jego słów i wierzyła im spełniając tym samym warunek otrzymania życia wypowiedziany dziś uroczyście wobec nas wszystkich w dzisiejszej Ewangelii: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia”. Można wobec tego mieć nadzieję, że dzieki jej właściwej odpowiedzi stawianej Chrystusowi „który jest jak pytanie” i naszym modlitwom osiągnie ona „dziedzictwo obiecane i przygotowane każdemu z nas od założenia świata” .

Siostry i Bracia! W średniowieczu pisano książki o sztuce umierania. Wiel­ka opera Mozarta pt. "Don Juan" kończy się straszną śmiercią i potępieniem rozpustnika. Ostatnie słowa opery to stwierdze­nie: "Jakie życie, taka śmierć". Żyjmy, zatem pięknie, dając właściwą odpowiedź Chrystusowi, by można było nadać sens swojemu życiu i swojej śmierci. Amen.

Do Góry

***

KAZANIE CMENTARNE Z OKAZJI WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARŁYCH

Wymowa cmentarza.

Bracia i Siostry! Oto  paradoks. Przedziwny paradoks!

Dzisiaj w całym katolickim świecie ożywiają się cmentarze. Metropolie śmierci pełne życia!

Nie ma tu żadnych fajerwerków, żadnych zawodów sportowych, występów idoli - a dzi­siaj właśnie zapełniają się cmentarze. Tutaj krzyczy prawda o życiu po śmierci, tutaj krzy­czy prawda o świętych obcowaniu, o wspólno­cie rodzinnej, o więzach przyjaźni...

To drugie to po Bożym Narodzeniu - rodzinne święto! W tym dniu na cmentarzu spotyka się cała rodzina; na grobie ojca, matki, męża, żony, dziecka... Bardzo często, dopiero nad ich gro­bem, uświadamiamy sobie jak wielki zaciągnę­liśmy dług wobec naszych najbliższych: matki, ojca, przyjaciół...

Tutaj uświadamiamy sobie też i to, że to miejsce jest święte! Iluż tu spoczywa świętych ludzi: rodziców, przyjaciół, znajomych... Ich wielkość, świętość uświadamiamy sobie dopiero po ich śmierci. Jak bardzo nas ubogacali – jak bardzo świat przez ich śmierć stał się uboższy. Wyrazem naszej do nich miłości, naszego uznania, naszej pamięci - jest to morze kwiatów, zniczów i świec, które widzimy...

To wszystko po śmierci. Nasuwa się jednak refleksja, patrząc na to wszystko, czy aby tro­chę nie za późno na te wspaniałe wieńce i kwiaty... Może trzeba było wręczyć kwiat mat­ce kiedy jeszcze żyła, powiedzieć że jest kocha­na. Może matka czy ojciec żyliby jeszcze, gdybyśmy taką miłość im okazali, pomogli, zainteresowali się nimi za życia. To dziś nasuwają się na myśl i usta słowa naszego poety:

 

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

 zostaną po nich buty i telefon głuchy

tylko to co nieważne jak krowa się wlecze

najważniejsze tak prędkie że nagle się staje

potem cisza normalna więc całkiem nieznośna

jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy

kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna

zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście

przychodzi jednocześnie jak patos i humor

jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej

tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu

jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon

żeby widzieć naprawdę zamykają oczy

chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć

kochamy wciąż za mało i stale za późno

 

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze

a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości

czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

 

Dzisiaj chciałoby się wykrzyczeć: może odrobinę mniej tych świeczek, zniczów a wię­cej modlitwy.

Znicz i kwiat już teraz niewiele pomoże. Teraz wyra­zem miłości, uznania może być przede wszystkim zyskany odpust, gorąca modli­twa...

 

Siostry i Bracia! Cmentarz jest miejscem prawdy o człowie­ku! Całej prawdy!

To jest najlepsza katedra uniwersytecka. Tutaj człowiek najlepiej poznaje prawdę o so­bie, o swoim życiu, o wieczności. Tutaj nikt i nic ci nie pogmatwa, nie pomanipuluje, tutaj nikt cię nie nabierze.

Tutaj krzyczy prawda o życiu i śmierci! Po­stanowiono człowiekowi raz umrzeć a potem sąd. To jest najważniejsza prawda. O niej trze­ba dzisiaj przypomnieć - w tym morzu kwia­tów i płonących zniczy.

Tutaj wszystko krzyczy, że śmierci nie uj­dziesz; śmierci nie unikniesz, że na ziemi nie będziesz żył wiecznie. Śmierć jest czymś abso­lutnie pewnym, i osobistym. Do śmierci nikogo nie da się delegować, nikt cię nie zastąpi, mu­sisz umrzeć sam. Nie ma zastępstwa, nie ma delegacji - za żadne pieniądze, za żadne skarby.

Ale może to nie jest najbardziej tragiczne! Prawda o śmierci jest prawdą naturalną. Po­stanowiono człowiekowi raz umrzeć!

Najtragiczniejsze jest to, co będzie po śmier­ci! Będzie przede wszystkim zmartwychwsta­nie! Będzie sąd! Będzie życie wieczne, w szczę­ściu lub nieszczęściu; pełne miłości czy nie­nawiści, będzie wieczna radość lub wieczny smutek!

Tutaj trzeba postawić sobie pytanie: Co masz na życie wieczne, ile zainwestowałeś w życie wieczne; nie na 30, 50 czy 70 lat; ile zainwestowałeś na wieczność! Bo tam nie bę­dzie afer, tam nie będzie prania pieniędzy, tam nie będzie przekupstwa...

Tam jedynie będzie Boża, nieskończona sprawiedliwość.

Tam rozliczą cię nie z tytułów, konta ban­kowego, sławy, sukcesów; tam rozliczą cię z miłości, prawdy, dobra, pobożności; z tego ile kubków wody podałeś potrzebującemu, z odwiedzin chorego, tam rozliczą cię z podanej kromki chleba, z każdego okruchu miłości...

Jeśli Chrystus zmartwychwstał, to i my zmartwychwstaniemy!

Do czego? Do jakiej wieczności? „Bo obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło czym będziemy” Czy zmartwychwstaniemy do nieba, czy do piekła?

Zmartwychwstanie jest nadzieją do życia w peł­ni szczęścia! Do życia z Bogiem! Tak to jest nasza szansa, ale najpierw będzie sąd! Sprawie­dliwy! Boży!

Co winniśmy wynieść z dzisiejszego spo­tkania na cmentarzu? Żebyśmy nie zmarnowali tych godzin w uniwersyteckiej auli Bożej.

Dobrze, że pamiętamy o naszych zmarłych, dobrze, że kwiaty, że znicze - że przede wszystkim modlitwa! Nie wychodźmy  stąd, nie pomodliwszy się za zmarłych rodziców, krew­nych, przyjaciół. To jest na dziś najlepsza for­ma wdzięczności, oni czekają teraz jedynie na naszą modlitwę, żeby jak najszybciej osiągnąć szczęście wieczne. Tylko modlitwą możemy skrócić im czas wyczekiwania na pełnię szczę­ścia.

Życzymy Im szczęścia? Módlmy się za nich! To jest teraz jedyna forma wdzięczności! Najlepsza i najskuteczniejsza pomoc!

I pamiętajmy, tutaj na ziemi pracujemy na szczęście wieczne! Zapytajmy dzisiaj siebie, co mamy na ży­cie wieczne, co mamy na niebo? Zanim wyj­dziemy z cmentarza zaglądnijmy do swego plecaka pielgrzyma ziemskiego, co zbieramy - co tam mamy - ile miłości, ile modlitwy, ile dobroci, cierpliwości; ile podanych kubków wody, ile chleba do rozdania?

Żyjmy tak, abyśmy usłyszeli kiedyś od Chrystusa: pójdźcie błogosławieni do domu Oj­ca mojego! Do miejsca przygotowanego dla was od założenia świata. Amen.

***

ŚMIERĆ DROGĄ W WIECZNOŚĆ – 2 Kor 5,1.6-10; J 11,17-27

"Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie.Każdy kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”.

Drodzy B. i S., uczestnicy tej smutnej, pogrzebowej uroczystości! Słowa Pana Jezusa, wyjęte z odczytanej przed chwilą Ewan­gelii wska­zują na konieczność wiary w życie wieczne. Dzięki tej wierze lepiej będziemy mogli odczytać cel ziemskiego życia i jego war­tość. Kto potrafi oceniać życie w świetle śmierci, ten żyje godnie i zdobędzie zasługi potrzebne na niebo. Nie wszyscy jednak wła­ściwie patrzą na sprawy życia i śmierci.

 Wszyscy lubimy dociekać, co może spotkać nas w przyszło­ści. Nie wszystko możemy przewidzieć. Jest wiele spraw, które zaskakują. Jedynie pewną jest dla nas śmierć. Jak żyć, aby przej­ście przez bramę śmierci było dla nas szczęśliwe? Odpowiedzi na to pytanie udziela nam Jezus Chrystus, Odkupiciel człowieka: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem".

Śmierć jest bramą do życia wiecznego. Śmierć przyszła na świat jako następstwo grzechu pierworodnego. Bóg rzekł do mężczyzny: "Prochem jesteś i w proch się obrócisz" /Rdz 3,17/, a św. Paweł dodaje: "Przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć" /Rz 5, 15/. Ten sam św. Paweł w Liście do Koryntian napisał: "Wiemy bowiem, że kiedy zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszka­nie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie" /2 Kor 5,1/. Nie ma jednak innej możliwości wejścia do tego domu jak tylko przez bramę śmierci. Choć czasem jest to dla nas brama wymagająca pokonania wielu przeciwności. Przy wchodzeniu przez nią na drugi świat nie ma żadnych protekcji ani względów. Niczego też nie przeniesiemy przez nią na drugi świat poza wartościami duchowymi. Pan Jezus przestrzega nas: "Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł"? /Mt 16, 26/.

Patrząc na śmierć, zwłaszcza młodych ludzi, zastanawia­my się, co byłoby dla nich lepsze, czy życie, pełne cierpienia, czy odejście? Musimy wierzyć, że Bóg powołał nas do nieśmiertel­ności i wszystko, co od Niego otrzymujemy, jest darem Jego miłości.

Śmierć powinna rozbudzić w nas poczucie odpowiedzialno­ści na życie. Śmierć, na którą patrzymy i ku której zmierzamy, uświadamia nam kruchość ziemskiego życia. Kilkadziesiąt lat to tak niewiele, a zarazem tak dużo, aby wysłużyć sobie niebo. Wartość ludzkich czynów zależy od ich jakości i od wyrażają­cych się w nich naszej miłości do Boga. Święci i Błogosławieni, których wskazał nam Ojciec Święty Jan Paweł II jako przykła­dy heroicznych cnót, rozbudzają w nas pragnienie takiego życia, które przepojone jest miłością Boga i człowieka. Można przyto­czyć wypowiedź autora: "Nie graj swego życia. Ludzie potrze­bują twego życia, a nie twej komedii" /Bosmans/.

 Wpatrując się w tę trumnę starajmy się odczytać testament, jaki zmarły pozostawił nam swoim ziemskim życiem. Można go ująć w słowa Pana Jezusa, cytowane przed chwilą: "Cóż pomo­że człowiekowi, choćby cały świat pozyskał"?

Śp.N.N. troszczył się o sprawy doczesne, ale czynił to w ten sposób, by nie utracić perspektywy zbawienia. Praca dla dobra rodziny, życie sakramentalne, troska o chwałę Bożą, cierpienie przyjęte z wiarą, jest wymownym świadectwem wiary w ż. wieczne. Również i nasze życie niechaj będzie ukierunkowane ku Bogu, ku Jego chwale, ku wieczności.

Do Góry

***

Sens...             Mielec, 8.10.2004 -Ks. A. Papież

 

Czcigodna żono i dzieci, teściowie i rodzino śp. ... .

Drodzy  B i S zgromadzeni na tej Mszy św. i wspólnej modlitwie pożegnalnej, pogrążeni w smutku i bólu.

Odszedł od nas 41 letni Janusz. Odchodzą ludzie dobrzy w sile wieku, odchodzą ludzie kochani, bez których nie wyobrażamy sobie życia. Odchodzą zazwyczaj starsi, ale i odchodzą młodzi. Bywa tak, że  dzieci żegnają rodziców, ale niekiedy rodzice muszą pożegnać dzieci. W takich przypadkach uświadamiamy sobie, że nieistotne są długie, czy krótkie lata. Także krótkie życie może być wykończonym poematem ku czci Boga. 

    Ewa Szelburg Zarębina w poemacie Matka i Syn mówi o ułomności słowa, które chciałoby pocieszyć w bólu: Ludzka mowa niezdolna jest wyrazić nic z tego, co w słowach się nie mieści, chyba, że krzyk boleści.

Oto dziś stanęliśmy przed trumną Janusza.

Przyszła nagła, nieubłagana, bezlitosna, tragiczna śmierć. Śmierć, która była skutkiem tej strasznej tragedii, która parę dni temu rozegrała się na niemieckiej ziemi. Stajemy w ciszy, zadumie i z pytaniem: Milczeć, czy mówić. Mówić, czy milczeć?  Do takich sytuacji niewątpliwie należy pogrzeb kogoś, kto przeżył tak niewiele lat. Wydaje się zatem, że przy tej trumnie, wypadałoby raczej milczeć i pogrążyć się w myślach nad nieprzeniknioną tajemnicą bytu i śmierci.

Gdybym w tej chwili dysponował tylko ludzkim słowem, nie odważyłbym się mówić. Ale skoro mówię Słowo Boże, Słowo Jezusa Chrystusa, to tylko dlatego, że wobec tajemnicy śmierci jedynie Chrystusowe Słowa mają coś sensownego do powiedzenia. Bo ostatecznie nie co innego, ale Chrystusowa moc nad śmiercią  i zmartwychwstanie pociąga za Nim tłumy, tworzy Kościół i daje nadzieję szczęścia wiecznego.

 

Pan Bóg nikomu nie odbiera szansy, aby w krótkim, czy w długim czasie stał się doskonałym.

Dlatego dziś, kiedy żegnamy zmarłego Janusza, niech towarzyszy nam nadzieja, że jego życie wypełnione było dobrem i było dojrzałe do wieczności. Niech towarzyszy nam wiara w życie wieczne i zmartwychwstanie. Pomimo pożegnania, niech pociechą staną się słowa Jezusa Chrystusa wypowiedziane do matki młodzieńca z Naim: „Nie płacz”     

Niech pociechą stanie się prawda, że od śmierci silniejsza jest miłość. Ta miłość, którą okazywał śp. Janusz swojej rodzinie jadąc za chlebem tysiące kilometrów, bo u nas w Polsce nie miał warunków by na niego uczciwie zapracować.

 

W naszych ludzkich uczuciach i odczuciach bardzo trudno nieraz godzić się z tragizmem i nieodwracalnością faktu. W naszych ludzkich oczekiwaniach i nadziejach trudno pogodzić się z tym, że cały nieraz długo budowany gmach burzy nieoczekiwana katastrofa.

Całą naszą radość, dumę rodzinną i wiarę w lepszą przyszłość przerwała nieoczekiwana  śmierć.

Szanowna Żono, Rodzino, Przyjaciele i rówieśnicy śp Janusza!

Za chwilę staniemy przy grobie Janusza. Bóg uświęci Nasze łzy. Nie do grobu kierujmy jednak nasze oczy zalane łzami, bo tam będzie tylko jego ciało. Janusza tam nie będzie. Wznieśmy oczy ku niebu, tam, miejmy nadzieje, żyje i kocha Was, wasz mąż, ojciec, zięć i przyjaciel.  Niech wasze łzy kochana rodzino nie będą łzami bólu, ale łzami pragnienia, tak aby przywiodły Was do Janusza i do naszego Boga. Unieście serca ku Bogu, bo tam go znajdziecie. Bo ....

 

Czym jest człowiek? – pyta poeta

 

Grobową rzeczywistość

czytam na twarzach ludzi

i wzrok ich patrzący

w nieskończoność

widzę...

Boże!

Jak mały jest człowiek i wielki

pył i proch marny

który jest zawsze

nadzieją w Tobie...  /o B Zima/

 

Jeśli Bóg zgodził się na męczeńską śmierć swojego Syna i pozwolił na mękę konania i na wszystkie cierpienia, to chciał nam powiedzieć, że przez cierpienia i śmierć dochodzimy do doskonałości.

Ufamy, że w planach Bożych śmierć Janusza jest potwierdzeniem jego dojścia do doskonałości, jego dojrzałości do nieba. Nieraz mówimy: Bóg dał, Bóg wziął, i chociaż „Bóg nie wprowadził śmierci, bo przyszła ona przez zawiść diabla”, to jednak wiemy, że Bóg nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i miał życie.

Niech nasza wiara w zmartwychwstanie osuszy łzy i złagodzi żal serca, a nasza wspólna modlitwa niech towarzyszy śp. Januszowi w drodze do w nieba. Amen.

Do Góry

***

Cmentarne     -    ks. M. M.

„Potem spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?» Odpowiedziałem: «Panie Boże, Ty to wiesz». Wtedy rzekł On do mnie: «Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: "Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!" Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan».

I Głos napomnienia

Przed nami rzędy mogił (wspaniałe i ubogie; zadbane i opuszczone; duże i małe). Są tu groby ludzi styranych chorobą, wiekiem; mogiły ludzi, którzy odeszli w kwiecie wieku i mogiłki dzieci, które nie zaznały w pełni ani uciechy życia ani jego goryczy. Bogaci i biedni; wykształceni i prości; piękni i upośledzeni, cnotliwi i grzeszni. Wszystkich jednakowo tuli ziemia.

W migotliwym świetle lampek widać twarze tych, którzy przyszli się pochylić. Są zamyśleni i poważni. Wszyscy pojmują jasno jak nietrwałe są: majątek, piękno, sława, życie. Wołam do tych, którzy na co dzień poza ciałem, pieniądzem i użyciem nie cenią w życiu nic więcej! Stań nad grobem najbogatszego człowieka, najpiękniejszej na ziemi kobiety, weź do ręki łopatę i rozgarnij tę ziemię. Kop, aby przekonać się co z wartości doczesnych zabrali ze sobą. Jeśli budujesz swoje szczęście tylko tu na ziemi, zobacz jak nietrwałe jest życie ludzkie.

Dla przykładu wsłuchajmy się trzy świadectwa:

1.Przystańmy przy łożu umierającego Bismarcka -żelaznego kanclerza Niemiec, przed którym drżała cała Europa. Przed śmiercią wyznał, że gdyby przez długie 80-letnie życie pozbierał wszystkie momenty szczęścia - nie uzbierałby z nich nawet miesiąca. Umierał w przygnębieniu i żalu.

2.Voltaire, wielki cynik XVIII Francji, który zapowiedział, że za 25 lat śladu z Chrystusa i Jego dzieła nie zostanie. Ten, który światu rzucił bezbożne hasło: „Zniszczyć Niegodziwca", a miał na myśli Kościół Chrystusowy. Gdy przyszedł ostatni moment jego życia szalał w swej paryskiej izdebce a ogarnięty paniką i lękiem wołał: Księdza! Księdza! Otaczający go podobni jemu przyjaciele nie przyprowadzili księdza, aby nie dopuścić do tryumfu wiary. I umarł cynik w szatańskiej rozpaczy.

3.Mussolinii - wódz faszyzmu włoskiego, kiedy przemawiał do rozentuzjazmowanych tłumów z balkonu wydawał się uosobieniem siły i potęgi. Gdy w 1945 r. jego armia została rozbita a on pochwycony w górach przez garstkę partyzantów cały dygotał ze strachu, błagał, żebrał o litość, aby mu darowano życie.

Krótkotrwałe jest życie człowieka; ciąży ku ziemi jak opadający liść; więdnie jak zdepnięty kwiat. W każdym momencie ktoś umiera: gdy się bawisz, karmisz dziecko, idziesz do pracy. Czym zatem jest życie? Rozumiała je św. Teresa od Dzieciątka Jezus i napisała: „Me życie jest cieniem, me życie jest chwilką, co ciągle ucieka i ginie. By kochać Cię Jezu, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy jedynie".

II. Głos pociechy

Kościół nie tylko napomina ale i pociesza. Ukazuje nam las krzyży. Krzyż oznacza, że ci którzy leżą w jego cieniu nie umarli cali. Nie zamienili się w nicość. Non omnis moriar - nie cały umrę - mówi przysłowie.

Chrystus powiedział: „Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym." Potwierdził to czynami

-Naim: „Młodzieńcze, tobie mówię wstań".

-Córka Jaira: „Dziewczynka nie umarła tylko śpi".

-Łazarz: „Łazarzu, wyjdź z grobu".

-Sam zmartwychwstał - na sztandarze „Jam jest zmartwychwstanie i życie".

Rozpogódź oblicze chrześcijaninie! Śmierć nic nie kończy! Spotkasz tych, których odejście dziś opłakujesz.

III. Głos zachęty

Kościół Chrystusowy nie tylko napomina, pociesza ale i zachęca do modlitwy za zmarłych. 2 Mach.: „Świętą i zbawienną jest myślą modlić się za zmarłych, aby od grzechu byli uwolnieni." Św. Grzegorz z Nyssy poucza: Jeżeli dusza opuściła ciało, a znajduje się na niej jeszcze jakaś zmaza, wtedy nie może zbliżyć się do Boga, dopóki ogień czyśćcowy nie zetrze plam na niej będących."

Jaki los spotkał naszych zmarłych nie wiemy. Świadomi jednak jesteśmy, że potrzebują naszej pomocy. Jak to możemy uczynić?

l. Msza św. na pierwszym miejscu. Gdy Jezus umierał na krzyżu obdarzył życiem grzesznika: „Dziś ze mną będziesz w raju". Msza św. jest powtórzeniem ofiary krzyżowej i dlatego może obdarzyć życiem każdego, kto tego pragnie.

2.Komunia św. - jest zadatkiem życia wiecznego. Usta zmarłego nie mogą przyjmować już tego pokarmu. Lecz w jego imieniu my możemy. „Kto będzie spożywał Moje Ciało i pił Moją Krew śmierci nie zazna".

3.Modlitwa - powinna być gorąca jak płomień ognia palonych na grobach zniczy i czysta jak biel chryzantem tam stojących.

4.Odpusty. Dają darowanie części lub całości kary. W najbliższe dni Kościół daje nam te szansę pod warunkiem, że jesteśmy w stanie łaski uświęcającej i poprzemy to szczerą modlitwą

Spełniając te warunki bądźmy pewni, spełnionego długu wobec naszych zmarłych, a po naszej śmieci spotkania z nimi w niebie i radości z wiecznego przebywania blisko Boga, wtedy właśnie spełnią się słowa z ks. Proroka Ezechiela: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha DO to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam» - wyrocznia Pana Boga.

 Do Góry

***

Homilia na Wszystkich Świętych; Okocim 2012r. ks. Rafał Główczyk

Drogi Bracie i Siostro!

  Dzisiaj jest piękne święto; oddajemy cześć Bogu we wszystkich świętych, którym udało się trafić do nieba.

  Nie trafili tam, bo wygrali zieloną czy raczej niebieską kartę. Nie dlatego, że los się do nich uśmiechnął.

  Trafili tam, bo zdecydowali się iść przez życie z Bogiem – zawierzyli Mu i teraz z Nieba mówią nam: "Bóg nas nie oszukał. Nie czujemy się zawstydzeni." Ci wszyscy, błogosławieni. Nie znamy ich imion, ale to iepotrzebne.

  Oni wszyscy mają jedno imię: szczęśliwi, święci.

  Drogi Bracie i Siostro!

  Uroczystość Wszystkich Świętych jest nam szczególnie droga i bliska.

Jest to dzień poświęcony wszystkim mieszkańcom nieba; tym, którzy w czasie życia ziemskiego szukali Chrystusa, w czasie śmierci z Nim się spotkali i teraz w wieczności z Nim przebywają; To o nich mówi nam święty Jan w Apokalipsie; Ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy.  Wśród tych świętych są nasi zmarli: może ojciec, matka, dziadkowie, może mąż albo żona, dziecko; choć Kościół ich nie kanonizował i kanonizować nie będzie; oni są szczęśliwi. Są święci. Bo wiemy; dla każdego zmarłego są tylko dwie możliwości:

albo zbawiony, albo potępiony. W wieczności; albo niebo; albo piekło;

  Moi Drodzy!

  Dziś. W to święto, na nowo rozbrzmiewa wspaniała prawda: BÓG PRAGNIE BY WSZYSCY BYLI ZBAWIENI. CHRYSTUS ZA WSZYSTKICH UMARŁ NA KRZYŻU. BÓG WSZYSTKICH NAS ZAPRASZA DO SZCZĘŚCIA WIECZNEGO.

Ilu z ludzi? Ilu z nas korzysta I SKORZYSTA z tego zaproszenia?

  W książeczce O naśladowaniu Chrystusa czytamy: "Ma Chrystus wielu miłośników swego Królestwa Niebieskiego, ale mało tych, którzy by chcieli Jego krzyż dźwigać. Ma wielu pragnących pociechy, ale nie wielu

gotowych na cierpienie. Wielu idzie za Chrystusem aż do łamania chleba, lecz niewielu aż do wychylenia kielicha męki. Wielu podziwia Jego cuda, ale mało chce z Nim dzielić ciężar krzyża. Wielu Go kocha, dopóki nie spotkają ich przeciwności;"

Patrzymy dziś i przypominamy sobie tych, DLA KTÓRYCH BÓG BYŁ NAJWIĘKSZĄ WARTOŚCIĄ ZA ZIEMSKIEGO ŻYCIA. Na tych; prawdziwych miłośników Królestwa Niebieskiego;

  Może Drogi Bracie i Siostro, przypominasz sobie w tej chwili SWOICH KOCHANYCH BLISKICH; swoich nie żyjących już rodziców,rodzeństwo, bliskich, kapłanów; Widzisz i słyszysz ich słowa, zachęty, napomnienia, PRZYKŁAD ŻYCIA; przykład umiłowania Boga. Masz przed oczyma ich świętość.

  Święci pociągają. Paul Nagai, nawrócony na katolicyzm japoński lekarz, napisał wzruszającą książkę "Dzwony Nagasaki". Zawarł w niej historię dziewczynki, która po wybuchu bomby atomowej straciła wzrok i mocno poparzona znalazła się w szpitalu. Niedaleko znajdowała się sala mężczyzn, którzy również ucierpieli wskutek wybuchu. Mała dziewczynka codziennie przychodziła do ich sali i kładła głowę na piersi jednego z tych

mężczyzn. Trwała tak nieruchomo dłuższą chwilę, a potem w milczeniu odchodziła. Mężczyzna nie mógł zrozumieć jej zachowania. Z czasem stało się to dla niego krępujące, więc pewnego dnia zapytał: "Dlaczego ty to robisz? Czemu przychodzisz akurat do mnie? - "Bo pan pachnie jak mój tatuś" - odpowiedziała niewidoma dziewczynka. Święci "pachną" Bogiem. Roznoszą Jego woń po świecie.

  Moi Drodzy!

  Dziś modlimy się do tych, którzy żyli przed nami, ale od nas już odeszli do wieczności i swój egzamin życiowy przed Bogiem zdali pozytywnie. Dziś oni patrzą na nas z nieba i cieszą się, gdy postępujemy dobrze,

gdy idziemy ich śladami. Bo tak jak oni dążyli do świętości, tak i naszym zadaniem jest być świętymi.

  I może dziś zadajemy sobie pytanie: czy my będziemy w niebie? Nasz Pan, Jezus Chrystus przez usta św. Apostoła dał nam odpowiedź, kogo nie będzie w niebie. Św. Paweł określił jasno, że ani złodzieje, ani

pijacy, ani ludzie rozwiąźli nie odziedziczą Królestwa Niebieskiego. Szatan odnosi dzisiaj wielki sukces, potrafi wmówić człowiekowi, że jest zajęty, że nie ma czasu na modlitwę, że ma prawo do wszystkiego, że z

Bogiem zdąży jeszcze się rozliczyć; że grzech to jednak nic tak wielkiego; że przecież świat się nie zawali jak przez parę miesięcy będziesz bez spowiedzi i Komunii;   Nie wejdą do Królestwa Bożego ci, którzy trwają uparcie w grzechach głównych, i nie nawracają się, nie poprawiają swojego życia, nie czynią pokuty, nie korzystają z sakramentów świętych. Lekceważą sobie przykład Świętych i wezwanie Chrystusa; Bądźcie doskonałymi, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski; Czy są wśród nas tacy? Odpowiedzmy przed własnym sumieniem.

  Wszyscy chcemy iść do nieba, zapominając, że tam nie dostanie się nikt inny, tylko święci. Ci, którzy żyją z Bogiem tu na ziemi. I że to wędrowanie nie zaczyna się w ostatnim momencie, ale trwa całe życie.

  Módlmy się często o świętość dla siebie i dla innych. Bez pomocy łaski Bożej nie osiągniemy jej.

  I wyciągajmy swoje ręce i serca po Boże łaski; a czyńmy to naszą modlitwą i gorliwym życiem sakramentalnym.  Bóg chce zbawić każdą i każdego z nas. Pomóżmy mu w tym. Patrząc dziś, na błogosławionych, czyli szczęśliwych, na ich radość i nagrodę za dobre życie powtarzajmy często te słowa: Jestem powołany do świętości. I świętość tę zdobywajmy każdego dnia.

Amen.

 

Do Góry

***